Moi znajomi uważają mnie za optymistę; za gościa, który nawet w najtrudniejszych okolicznościach potrafi się uśmiechnąć, żartować i mieć nadzieję na lepsze jutro. Dużo w tym prawdy, choć sprawy nie są tak proste, zwłaszcza ostatnio. Niemniej zawsze wydawało mi się, że w każdej sytuacji można znaleźć coś dobrego, a złe rzeczy po prostu się zdarzają i nie ma się co nimi przejmować, zwłaszcza jeśli nie mamy na nie wpływu.
Jeśli brakuje Wam optymizmu, jeśli zastanawiacie się jak cieszyć się z życia pełnego trosk i zła – sprawdźcie poniższe wystąpienie z konferencji TEDxToronto. Neil Pasricha przekonuje, że warto cieszyć się drobnostkami i podpowiada jak można to osiągnąć.
Czytaj dalej
Swoją firmę prowadzę z domu. Poza spotkaniami, konferencjami, wykładami – nie mam potrzeby „wychodzenia do roboty”. Moja poranna droga do pracy polega na odwiedzeniu łazienki, zrobieniu sobie kawy i wyjrzeniu za okno. I wdzięczności, że nie muszę marnować godziny, czy półtorej na dojazd do Warszawy.
W takich chwilach jestem szczęśliwym web workerem.
Dzisiaj, kontynuując temat rozpoczęty jakiś czas temu, spróbuję nakreślić kilka różnic pomiędzy pracą web workera (wciąż poszukuję polskiego odpowiednika! pomysły?) a „tradycyjnego” pracownika, „etatowca” rzec by można. Warto pamiętać, że to opis dwóch biegunowych przypadków – pomiędzy nimi jest cała gama modeli mieszanych.
Czas pracy
W przypadku „etatowca” czas pracy jest ściśle uregulowany. Pracuje się od-do. I to właśnie czas pracy jest najważniejszą zmienną, ramą, w której określa się przestrzeń zawodową. I nie ma większego znaczenia, czy akurat nie ma co robić, czy roboty jest po uszy.
Czytaj dalej