Wyobraź sobie świat po nuklearnej zagładzie, w którym tylko nieliczni ocaleni przy życiu potrafią czytać. Wyobraź sobie wędrowca, który strzeże Księgi mogącej uratować ludzkość. Wyobraź sobie despotę, który pożąda Księgi i zrobi wszystko by ją zdobyć. Wyobraź sobie konfrontację, w której chodzi nie tylko o to, kto zdobędzie Księgę, ale o wiarę, wytrwałość i przeznaczenie.
Na możliwość obejrzenia „Księgi ocalenia” czekałem z niecierpliwością. Zapowiadało się bowiem interesujące widowisko – postnuklearne wizje, religijne podteksty i świetni aktorzy. Czego można chcieć więcej?
Po premierze filmu pojawiło się jednak bardzo wiele kiepskich recenzji. Że jednostronny, patetyczny, chrześcijańsko fundamentalistyczny itd. Nie nastawiło mnie to pozytywnie. Tym przyjemniejsze było zaskoczenie – film widziałem kilka dni temu i muszę przyznać, że dawno już żaden nie zrobił na mnie takiego wrażenia i nie dał mi tyle do myślenia. Ale wymaga to kilku zdań wyjaśnienia.
Czytaj dalej
Pisząc ostatnio o medialnych kontrowersjach oraz wzorcach zachowań przytoczyłem przykład klasy szkolnej jako przedstawienia praktycznej strony teorii strukturacji Giddens’a. Dziś chciałbym zatrzymać się na chyba jeszcze bardziej wyraźnym zjawisku, które obrazuje to, jak bardzo zależni jesteśmy od swoich przyzwyczajeń (można mądrze napisać: strukturalnych uwarunkowań) i jak trudno jest wyjść poza ich ramy. Idę na wojnę z Kościołem katolickim!
(…) Media pośredniczą w przekazywaniu idei (same będąc przekazem, muszę dodać za McLuhanem). Jeśli zgodzimy się na taką bardzo uproszczoną definicję to medium może być prawie wszystko: telewizja, ubranie, samochód. Również budynek kościoła oraz liturgia, czyli zespół czynności związanych z oddawaniem czci Bogu. Będę tu poruszał się w obrębie wyznania katolickiego, myślę jednak, że rozważania te można przenieść na grunt innych wyznań oraz – zapewne – religii. (…) Jest jeszcze przynajmniej jeden, o wiele ważniejszy moim zdaniem, aspekt tej sprawy – przestrzenna organizacja kościoła, a zwłaszcza… wzajemne położenie ławek i prezbiterium. To one określają nasz stosunek do instytucji kościoła oraz samej religii. Dlaczego?
Czytaj dalej