mcluhan

40 lat poczty elektronicznej

E-mail obchodzi w tym miesiącu 40 urodziny. Jeden z moich ulubionych środków komunikacji ma dojrzałą formę pana w średnim wieku. Głosy o jego śmierci są przesadzone, choć wszystko się zmienia i Facebook nie jest tu bez winy. Historia poczty elektronicznej to także pigułka z McLuhana. No i najważniejsze pytanie: czy i jak korzystacie z e-maila? 

Czytaj dalej

Metoda McLuhana – metafory, literatura i zostawcie go w spokoju

Jedną z najtrudniejszych, ale zarazem najbardziej fascynujących cech sposobu uprawiania nauki przez Marshalla McLuhana była jego metoda dochodzenia i przekazywania wiedzy. Wymagający, nieścisły język, liczne dygresje i granicząca z publicystyką nauka – fascynuje i irytuje jednocześnie.

I don’t explain – I explore

W listopadzie 1955 roku na Columbia University’s Teacher’s College podczas odbywającego się tam sympozjum, Marshall McLuhan, nieznany jeszcze zbyt dobrze intelektualista kanadyjski, w trakcie swego wystąpienia przeprowadził rozważania poczynając od alfabetu, promieniowania rentgenowskiego, psychoanalizy Freuda, przechodząc do prasy, telegrafu, radia i telewizji.

Kiedy po zakończeniu przemówienia dano publiczności możliwość zadawania pytań, chęć taką zgłosił, czterdziestoparoletni wówczas, Robert K. Merton, wybitny amerykański socjolog.

Nie wiem nawet gdzie zacząć, powiedział prawie purpurowy z gniewu, wszystko w Pańskim referacie wymaga postawienia ogromnej ilości pytań!

Merton zaczął od pierwszego paragrafu wystąpienia McLuhana, nerwowo wskazując wszystkie wątpliwości, które chciałby rozwiać.

Och, nie podobają ci się moje pomysły? zapytał McLuhan, A co powiesz na te…

Taki właśnie był Marshall McLuhan. Zawsze (do dziś!) na bakier z przyjętymi zasadami naukowego przekazywania wiedzy oraz dochodzenia i przekonywania do swoich racji. Nie chodziło nawet o to jak mówił publicznie (choć pokazywałem to już nie raz). Najważniejsze jest to – jak pisał.

Czytaj dalej

Środek przekazu sam jest przekazem – ale o co chodzi?

W takiej kulturze jak nasza, zawsze skłonnej do rozdzielania i dzielenia rzeczy, by zdobyć nad nimi władzę, uświadomienie sobie faktu, iż w sensie funkcjonalnym i praktycznym środek przekazu sam jest przekazem, może wywołać pewnego rodzaju szok.

Tak zaczyna jedną ze swoich najbardziej znanych i kontrowersyjnych opowieści Marshall McLuhan. Środek przekazu sam jest przekazem. The medium is the message.

W tej ładnej, wpadającej w ucho sentencji chodzi po prostu o to, że „konsekwencja działania każdego środka przekazu (…) wynikają z nowych proporcji wprowadzonych w nasze życie (…) przez każdą z nowych odmian techniki”. Podaje również przykład – wraz z nastaniem automatyzacji nowe wzorce układów pomiędzy ludźmi prowadzą do likwidacji miejsc pracy. Ale jednocześnie automatyzacja stwarza nowe role dla ludzi.

Czytaj dalej

O stylu Mistrza – obrazki, wrogowie i Woody Allen

Jeśli jest coś co sprawiło, że zakochałem się w McLuhanie od pierwszego czytania to metoda jaką się posługiwał by opisywać świat kultury i mediów. Jest to jednocześnie doskonały sprawdzian dla wszystkich, którzy chcieliby go poznać bliżej – albo Wam się to spodoba, albo rzucicie go w trzy diabły.
W jednej z jego pierwszych i najważniejszych książek „The Mechanical Bride” (1951) McLuhan jako jeden z pierwszych opisywał pojęcie dziś wyświechtane – kulturę popularną. Przygotowując się do napisania pracy zgromadził wiele reklam, wycinków prasowych, rysunków. To właśnie te skarby medialnej codzienności miał posłużyć do głębokiej analizy. Co z tego wyszło? Niepowtarzalny styl oparty na kolażu, nielinearności, permanentnych odwołaniach i cytatach, duża swoboda. Przykład?

Czytaj dalej