Facebook

Social (media) outcasts – kilka myśli o wykluczeniu w mediach społecznych

24.03.2010

1. Internet – przestrzeń społeczna

Internet od samego początku był przestrzenią społeczną. Nawet jeśli miał ułatwiać pracę akademikom, czy wspierać wojskowych w ich wojennych zabawach, nawet jeśli stworzony był do nieco poważniejszych zadań niż komentowanie zdjęć dawnych znajomych z ławki – to od zawsze jego największą siłą (i słabością zresztą) był człowiek, który z niego korzystał. Komunikowanie z mniej lub bardziej bliskimi osobami to fundament sieci.

O ile jednak jeszcze kilka lat temu internet był przestrzenią dodatkową, nieco egzotyczną dla większości naszego społeczeństwa, a korzystanie z takich rozwiązań jak choćby IRC było oznaką pewnego wtajemniczenia, o tyle dziś staje się oczywistym miejscem spotkań, zdobywania informacji i budowania sieci towarzyskich. Co więcej, zaczyna pełnić funkcję przestrzeni alternatywnej (kto wie, czy powoli nie dominującej dla społecznej większości?) wobec tej znanej z „realu”. Studenci ożywają na Facebooku, czy Grono.net rozwijając relacje ze swoimi uczelnianymi znajomymi, pracownicy jednej firmy trzymający dystans w pracy, są wobec siebie niezwykle otwarci na Naszej-Klasie itd.

Pojawia się jednak problem, na który chciałbym zwrócić dziś uwagę. Mało jest on jeszcze zbadany, rzadko dostrzegany. Przyzwyczailiśmy się rozumieć cyfrowe wykluczenie poprzez pryzmat braku dostępu do infrastruktury internetowej. Tymczasem jednak – w moim odczuciu – wykluczeniem takim nazwać możemy również te sytuacje, w których osoby posiadające (lub nie) dostęp do technologii, a które nie chcą lub nie potrafią uczestniczyć w meandrach cyberświata są mniej lub bardziej jawnie traktowane jak upośledzone, niepełnosprawne społecznie.

2 comments Czytaj dalej

Narzekanie przy weekendzie: zmęczenie 2.0

06.03.2010

Jestem coraz bardziej zmęczony tak zwanymi social media. Nie wiem, czy to po prostu mój gorszy okres, czy trwała już zmiana? Coraz częściej czuję się przytłoczony internetową bieganiną, milionami wpisów na sekundę, twitterowym i facebookowym szaleństwem. Odnoszę wrażenie, że przestają to być (czy kiedykolwiek były?) narzędzia komunikacji z przyjaciółmi, stając się jeszcze jedną, bardzo irytującą przestrzenią reklamową.

Dużo myślę też o własnym blogowaniu. O związanych z nim ambicjach, potrzebach, zyskach i stratach. Bilans jest pozytywny; te 1,5 roku codziennego praktycznie pisania nauczyły mnie wiele. Także o mnie samym.

Kilka razy blog ten zmieniał swój charakter. Zyskał „markę” ExploreExplain. Parę razy ogłaszałem w jego funkcjonowaniu ważne zmiany. Nie zawsze się sprawdzały, nie zawsze byłem im wierny. Myślę, że jestem w takim momencie, w którym zeszło ze mnie wszelkie ciśnienie związane z prowadzeniem bloga.

3 comments Czytaj dalej

Wszyscy kochamy FarmVille…

21.01.2010

Nie wiem jak Wy, ale ja im więcej czasu spędzam na Facebooku, tym bardziej go lubię. Kiedy już przyzwyczaiłem się do jego dość skomplikowanego (takie było moje pierwsze wrażenie) interfejsu, kiedy wiem już mniej więcej co jest gdzie, korzystanie z Twarzoksiążki jest bardzo przyjemnym doświadczeniem, tak różnym od konsumowania treści z Waszej-Klasy chociażby.

Jest jednak sprawa, która męczy mnie od samego początku: bzdurne aplikacje, a właściwie komunikaty z osiągnięć znajomych, które pojawiają się w moich aktualnościach. Sposób na poradzenie sobie z tym jest jednak dość prosty – wystarczy (tak jak na grafikach poniżej) po prawej stronie kliknąć opcję „ukryj”, a następnie „ukryj nazwa aplikacji” – już więcej nie będziemy męczeni powiadomieniami z takich wątpliwej jakości zabaw.

Jest jednak sprawa, która męczy mnie od samego początku: bzdurne aplikacje, a właściwie komunikaty z osiągnięć znajomych, które pojawiają się w moich aktualnościach. Sposób na poradzenie sobie z tym jest jednak dość prosty – wystarczy (tak jak na grafikach poniżej) po prawej stronie kliknąć opcję „ukryj”, a następnie „ukryj nazwa aplikacji” – już więcej nie będziemy męczeni powiadomieniami z takich wątpliwej jakości zabaw.

0 comments Czytaj dalej