„To wprost niewiarygodne, jak daleką drogę przebyła młodzież w ciągu kilkunastu lat” – tak zaczyna swą nową książkę Don Tapscott, kanadyjski badacz internetu, współautor (z Anthony’m D. Williams’em) świetnej „Wikinomii”. W „Cyfrowej dorosłości”, która niedawno ukazała się nakładem WAiP, Tapscott kreśli obraz pokolenia sieci, czyli osób urodzonych mniej więcej między 1977 a 1997 rokiem. Pokolenia, które wkraczając na rynek pracy czy szerzej: w dorosłość – zmienia całkowicie zastane reguły.
Książka Tapscott’a jest obszerną i ciekawą próbą charakterystyki tego pokolenia. W kilku najbliższych wpisach na ExploreExplain będę próbował przytoczyć i przenieść na nasz lokalny grunt osiem cech, które Tapscott wymienia jako charakterystyczne dla pokolenia sieci.
Są to wg Tapscott’a:
- Wolność
- Dopasowanie do swoich potrzeb (kastomizacja)
- Baczna obserwacja
- Wiarygodność
- Współpraca
- Rozrywka
- Szybkie tempo
- Innowacyjność
Wolność
Tapscott opisuje pojęcie „wolności” przede wszystkim w kontekście wyborów zawodowych młodych ludzi. Słusznie zauważa, że jedną z najbardziej widocznych zmian pomiędzy „starym” a „młodym” pokoleniem jest odmienność zachowania na rynku pracy. Wiązanie się z jedną firmą – państwową czy prywatną – na całe życie, które miało gwarantować bezpieczeństwo i stabilność jest obecnie w odwrocie. Pokolenie sieci chce często zmieniać pracodawców, uczyć się nowych rzeczy, poznawać swoje predyspozycje.
W tym kontekście redefinicji ulega również pojęcie „lojalności”. Kiedy odchodziłem jakiś czas temu z wydawnictwa, w którym pełniłem rolę redaktora prowadzącego jednego z branżowych miesięczników – mój pracodawca praktycznie wprost wyraził swój zawód; dla niego było to jak okazanie nielojalności, zdrada. Nie mają znaczenia powody takiej decyzji (a te w tym przypadku związane były z nieciekawą sytuacją tego wydawnictwa); do niedawna należało trzymać się jednej firmy – częste zmiany miejsc pracy odbierane były jako przejaw niestabilności, braku zaangażowania, niedojrzałości.
Na szczęście podejście pracodawców powoli się zmienia. Dostrzegają, że o pracownika należy walczyć. Trzeba nie tylko dobrze mu zapłacić ale również zapewnić dobre warunki pracy – choćby elastyczne godziny, ciekawe wyzwania, zaangażowanie w kierunki rozwoju przedsiębiorstwa itp. Wie o tym choćby Google, jeden z najlepszych pracodawców na świcie:
Darmowe wykwintne posiłki, boisko do siatkówki plażowej, ściana do wspinaczki, basen, 5 tys. dol. dotacji dla pracowników, którzy zdecydują się na samochód z hybrydowym silnikiem – to tylko niektóre z atrakcji, jakie czekają członków załogi głównego oddziału Google w Mountain View w Kalifornii – czytamy w tekście Agnieszki Mitraszewskiej.
Dla młodych ludzi 7-10 zawodowych pozycji w CV przed trzydziestką to norma.
Ale wydaje mi się, że nie tylko o taką „wolność” tu chodzi. O wiele ważniejsze wydaje się to, że pokolenie sieci traktuje swoją osobistą wolność jak coś oczywistego. Nikt nie będzie mi mówił co, jak i z kim mam robić, jakiej muzyki słuchać, co jeść, z kim spać. Nie znoszę zakazów, wyznaczanych przez dorosłych reguł, których sami nie przestrzegają. Wolność i demokracja są czymś tak oczywistym jak powietrze (dygresja: w tym kontekście tak ponuro brzmią słowa Młynarskiego o „wojnie, która nigdy nie jest daleko…).
Problem polega jednak na tym, że ta za tą wolnością często nie idzie w parze odpowiedzialność. Skorelowana jest z „tymczasowością” – ważne jest tylko to co jest teraz. Myślenie długofalowe nie jest w modzie. A szkoda. Bo przecież jakoś to będzie, zawsze się ułoży.
Oczywiście jedną z gwarancji wolności dla pokolenia sieci jest internet i związane z nim technologie. Ale o tym więcej już w kolejnej części małego cyklu.
{ 1 komentarz… czytaj go poniżej lub dodaj swój }
Podejście Google’a do pracowników jest rewelacyjne. Już od dawna wiadomo, że człowiek pracujący w przyjemnym miejscu jest wydajniejszym pracownikiem. W „kołchozach”, gdzie ludzi goni się do roboty jak bydło, ludzie wypracowują dziesiątki sposobów na unikanie obowiązków. Pracowałem w kilku takich firmach i widziałem na własne oczy. Pracownicy potrafią nawet zorganizować się do tego stopnia, żeby móc spać w pracy (podczas gdy inni ich kryją). Jeśli ktoś będzie czuł się wykorzystywany i nie doceniany, z pewnością nie będzie miał ochoty w pełni angażować się w swoją pracę.
{ 6 trackbacki }