Od pewnego czasu coraz bardziej interesuje mnie temat zmian, jakie zachodzą w rodzajach i sposobach wykonywanej przez nas pracy. Wpisują się one oczywiście w szerszy kontekst kulturowy i ekonomiczny – mnie jednak najbardziej ciekawi (jak zwykle zresztą) styk wymiaru technologicznego i społecznego.
Jedną z najważniejszych kategorii funkcjonujących w opisie zachodzących przemian jest pojęcie „web workera”. Wyjaśnienie tego kim jest web worker nie jest proste, jak to często bywa w dopiero rodzącej się rzeczywistości i jej raczkującym opisie.
Wyjaśnienie tego, kim jest web worker, przez pryzmat tego w jakiej branży jest się zatrudnionym, czy jaki jest status naszego zatrudnienia (prowadzący własną firmę, twórca startupa, pracownik korporacji) jest mylące i daleko niewystarczające. O wiele ciekawsze wydaje się spojrzenie na wykorzystanie technologii. Przyjąć tu można pewne wyróżniki, które pomogą określić czy jesteśmy web workerami. To trochę jak z symptomami choroby – jeśli większość z nich zauważasz u siebie, należysz do tej kategorii.
Poniższa lista jest rozszerzeniem i uzupełnieniem tej, którą swojego czasu (trzy lata temu!) przedstawił serwis WebWorkerDaily. Najprawdopodobniej więc jesteś web workerem jeśli:
1. Bardziej interesuje Cię rywalizacja na linii Firefox – IE – Safari – Opera niż Mac – PC – Linux. Oczywiście nie jest bez znaczenia jakiego używamy systemu. O ile ze zmianą systemu potrafimy sobie poradzić, o tyle ważniejsza jest nasza codzienność, czyli korzystanie z przeglądarek internetowych i ich dodatkowych funkcji (jak synchronizacja zakładek, możliwość implementacji rozszerzeń, czy traktowania paska adresu jak wyszukiwarki). To również wyraz zmiany paradygmatu korzystania z technologii – środek ciężkości nie leży już w kwestiach technicznych, ale użytkowych.
2. Google jest pierwszym miejscem, w którym sprawdzasz osoby, z którymi się kontaktujesz. Nie chodzi jednak tylko o Google (czy jakąkolwiek inną wyszukiwarkę), ale raczej o wirtualne tożsamości. Jest dla Ciebie oczywiste, że każdy powinien mieć swój profil na Facebooku, czy GoldenLine - jest niepokojące jeśli nie możesz tam kogoś znaleźć. W internecie szukasz wstępnych informacji, ich doświadczenia zawodowego, zdjęć, zainteresowań. Robisz swoisty background, opracowując odpowiednią strategię.
3. Możesz na ulicy wpaść na znajomego z pracy i nie rozpoznać go. Z dużą ilością osób, z którymi współpracujesz nigdy nie widziałaś/eś się na oczy. Nie masz jednak problemu by część z nich nazywać swoimi przyjaciółmi, spędzacie bowiem ze sobą bardzo dużo czasu online. Wiąże się z tym również możliwość pracy z ludźmi mieszkającymi bardzo daleko lub brak konieczności pracy w jednym, zdefiniowanym miejscu. Mówiąc inaczej: czy tak wiele stoi na przeszkodzie byś teraz wstał, zabrał komputer, telefon i pojechał do USA na dłuższy czas? Swoją pracę zapewne możesz spokojnie wykonywać z Ameryki (czy z dowolnego miejsca na świecie, gdzie będziesz miał dostęp do internetu).
4. Wypracowałeś swoje wirtualne nazwisko. Masz nick, którym posługujesz się we wszystkich serwisach, do których się logujesz, nawet jeśli wiesz, że nie będziesz z nich korzystał. Twoi znajomi rozpoznają cię po tej nazwie.
5. Nie tylko korzystasz z RSS-ów, ale masz również swój własny RSS, w którym zbierasz wszystkie swoje aktywności z sieci (z angielska nazywany jest on lifefeed’em). Taką funkcję mogą pełnić serwisy lifestreamingowe (np. FriendFeed), czy Aktualności w Facebooku.
6. Masz wiele adresów e-mailowych i poradzisz sobie z konfiguracją POP3, czy IMAP oraz z szeregiem klientów pocztowych. Widzisz różnice pomiędzy „filozofią” Outlooka i Gmail’a, wiesz, która z nich bardziej ci odpowiada. Śmieszy Cię telewizyjna reklama maila w komórce – dla Ciebie to oczywistość.
7. Jeśli masz jeszcze wizytówki (takie papierowe) to i tak napisałeś na nich adres swojego bloga, domeny .tel, czy strony-wizytówki. Wiesz, że takie kartoniki są już passé. Nie wszyscy są jednak web workerami i czasem warto je mieć. Generalnie jednak wizytówki są dla Ciebie tak samo archaiczne jak fax.
8. Korzystasz, albo poszukujesz z jednego komunikatora, który pozwoli ci „podpiąć” różne aplikacje w jedno miejsce: czat z Facebooka, Gadu-Gadu, czy Jabber – wszystko razem, wygodnie i szybko. Wkurzasz się bo nie znalazłeś jeszcze idealnego rozwiązania (przynajmniej ja tak mam
).
9. Dostałeś pracę bez składania swojego CV, czy listu motywacyjnego (konieczność ich ponownego napisania wydaje ci się przerażająca). Ba, prawdopodobnie nie spotkałeś swojego pracodawcy osobiście. Twoją siłą jest reputacja online, praca, którą wykonujesz w internecie i rekomendacje współpracowników (również lifefeed; praktycznie wszystkiego można się o tobie dowiedzieć online).
10. Jeśli rzuciłbyś dziś swoją pracę (prawdopodobnie przez e-mail) i ogłosił to w sieci, prawdopodobnie już jutro dostałbyś kolejne, ciekawe propozycje. Szczególnie jeśli jesteś specjalistą w swojej branży.
11. Z trudem wyobrażasz sobie powrót do korpo… zwłaszcza do pracy od-do, garniturów (brr…), papierologii, ustalonych przerw. Innymi słowy: jesteś i chcesz być panem swojego czasu.
Powyższą listę należy traktować mniej jako naukowe wskaźniki, bardziej jak wprowadzenie do tematu, którym będę chciał się bliżej zająć. Jeśli macie swoje propozycje objawów – podzielcie się nimi.
Mam na koniec prośbę. Pomóżcie znaleźć mi polski odpowiednik „web workera”. Nie przepadam za nadmiernymi anglicyzmami, więc wasza pomoc jest tu niezbędna
{ 2 trackbacki }