Trololo-lolo-lolo LOL :)

26/03/2010 · 0 komentarzy

To zdecydowanie mój klimat. Uwielbiam takie paranoidalne historie, do których na trzeźwo nawet nie ma co podchodzić. „Trololo” bo o nim tu mowa, jest doskonałym przykładem internetowego wirusa (memu), który z prędkością światła zaraża użytkowników na całym świecie.

Nie ma się co rozpisywać – jeśli jeszcze nie widzieliście, zobaczcie poniżej. Przed filmem jednak powinno iść ostrzeżenie ministra zdrowia, że oglądanie jest niebezpieczne dla równowagi psychicznej. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach.

W tym przedziwnym filmie występuje sowiecki piosenkarz Eduard Gil. „Śpiewa” piosenkę „Cieszę się, bo jestem w końcu w domu”. Klip został nagrany 40 lat temu. I dopiero umieszczenie na YouTube zapewniło mu i jego autorowi pięć minut globalnej sławy. Ma również dedykowaną stronę internetową.

Typowe rosyjskie podejście do całej sprawy ma sam Gil. Dla niego sława jest czymś przypadkowym – raz jest, raz jej nie ma. Ogólnie, nie warto się podniecać, choć to miłe uczucie.

Radość z „Trololo” przedłużyć mogą sobie posiadacze iPhone’a. Do pobrania z App Store jest specjalna aplikacja (link) która umożliwia nie tylko kolejne (i kolejne, i kolejne…) odsłuchiwanie swojej ulubionej piosenki, ale również na nieco bardziej interaktywną zabawę. Można więc kazać Gilowi śpiewać na lawie, zabić go śmiertelnie niebezpiecznym ptakiem, czy włożyć mu na głowę urodzinowy rożek. Tak, to równie paranoidalne jak klip z YouTube.

W sam raz na zbliżający się weekend.

Zostaw komentarz

Jeśli chcesz by obok Twojego komentarza pojawił się obrazek - stwórz konto w serwisie Gravatar.com