Nowy Filmweb – pierwsze wrażenia

21/03/2010 · 0 komentarzy

Testuję sobie właśnie nadchodzącą wersję Filmwebu, jednego z moich ulubionych serwisów, do którego często tu linkuję pisząc o filmach. Właściciele portalu zapowiadają prawdziwą rewolucję. I choć słowo „rewolucja” jest stanowczo nadużywane to rzeczywiście – zmiany są znaczące. Nie pod względem zastosowanych technologii jednak, ale raczej doświadczenia korzystających z serwisu użytkowników.

Rację mają twórcy Filmwebu mówiąc, że stara (obecnie funkcjonująca) strona główna serwisu nie pokazuje całego potencjału bazy filmowej (a ta jest drugą na świecie, po IMDB.com, gratulacje!), publicystyki, własnych materiałów wideo, czy elementów społecznościowych. Zastosowano więc dość odważny trik i nowy Filmweb będzie miał cztery strony główne: Filmweb 24 (część newsowa, informacyjna), Filmweb Baza (baza danych, aktorzy, filmy, seriale itd.), Filmweb TV (materiały wideo) oraz Społeczność Filmwebu (znajomi, blogi, konkursy itd.). Poniżej zrzuty ekranu.

Ale strony główne to nie to samo co strona startowa. Ta, nazywająca się tu Kokpit, dla zalogowanych użytkowników przypominać będzie nieco iGoogle, czyli miejsce, którego wygląd będziemy mogli dowolnie ustawiać dzięki dostępnym gadżetom. Tych jest na razie osiem (Nie przegap w TV, Filmweb 24, Recenzje redakcji, Rekomendacje, Nachodzące odcinki, Repertuar kin, Znajomi i Gustopodobni), ale docelowo ma być ich ok. 30.

Tym, co może być największą i najbardziej promowaną nowością jest algorytm mierzący nasz filmowy gust, czyli Gustomierz. Idea nie jest nowa (znana choćby z Filmastera), ale w moim odczuciu jego najmocniejszą stroną może być ogromna baza danych (rekordów dotyczących filmów, seriali oraz ocen użytkowników). Jeśli spełnią się zapowiedzi jakie usłyszałem od Artura Gortycha (prezes i twórca) i Krzysztofa Michałowskiego (dyrektor zarządzający) na temat zaawansowania tego algorytmu to może być bardzo interesująco.

Gustomierz nie tylko podpowie nam jakie filmy mogą nam się spodobać (no ciekawe, pokazuje mi teraz, że jest 91 proc. szans, że dobrze bawić się będę przy „Kikujiro” Takeshi Kitano), ale również wskaże na osoby o podobnym guście – tzw. Gustopodobnych. To trochę jak w Last.fm. Wielogodzinną zabawę ma gwarantować m.in. możliwość porównywania ocen jakie dawaliśmy filmom z ocenami Guspodobnych, znajomych itd.

A jak wygląda to wszystko w praktyce? Na czwórkę z plusem. Są smaczki, które naprawdę mi się podobają – jak możliwość wyboru preferowanej szerokości portalu (960, 1140, 1320, 1500 px i tzw. płynny layout, dostosowujący się do szerokości przeglądarki). Jest zdecydowanie większa kontrola nad własnym profilem. Wiele elementów jest przedstawionych w sposób zachęcający do klikania – np. nigdy nie oglądałem materiałów wideo Filmwebu, a teraz są dobrze wyeksponowane i aż sobie kilka odpaliłem. Na wierzch wyciągnięte są ciekawostki, które sprawiają, że masz ochotę przegrzebać się w bazie (przykład? kalendarz, gdzie obok opisów wydarzeń historycznych z danego dnia pokazane są filmy, które o nich opowiadają). Pod wieloma względami jest o wiele czytelniej (np. w przypadku stron poświęconych filmom). W systemie rekomendacji suwaczkiem można ustalić sobie czy chcemy obejrzeć filmy młodsze/starsze, popularne/niszowe itd.

A minusy? No właśnie. Filmweb wyrósł ze społeczności i jego siła to społeczność właśnie. Nowy Filmweb jest jeszcze bardziej społecznościowy, nastawiony na działania użytkowników, generowanie ocen, opisów, poznawanie ludzi. Rozumiem, że to się może (nie) podobać; ja szukam raczej wiadomości, opisów, ciekawostek – czyli bardziej informacji, niż sieci kontaktów. Pierwsze dni z nowym Filmwebem dają jednak nadzieję, że newsy i baza nie zostały pogrzebane pod natłokiem elementów społecznościowych.

Nowy Filmweb dla wszystkich dostępny będzie w kwietniu.

Zostaw komentarz