![]() |
Jestem coraz bardziej zmęczony tak zwanymi social media. Nie wiem, czy to po prostu mój gorszy okres, czy trwała już zmiana? Coraz częściej czuję się przytłoczony internetową bieganiną, milionami wpisów na sekundę, twitterowym i facebookowym szaleństwem. Odnoszę wrażenie, że przestają to być (czy kiedykolwiek były?) narzędzia komunikacji z przyjaciółmi, stając się jeszcze jedną, bardzo irytującą przestrzenią reklamową.
Dużo myślę też o własnym blogowaniu. O związanych z nim ambicjach, potrzebach, zyskach i stratach. Bilans jest pozytywny; te 1,5 roku codziennego praktycznie pisania nauczyły mnie wiele. Także o mnie samym.
Kilka razy blog ten zmieniał swój charakter. Zyskał „markę” ExploreExplain. Parę razy ogłaszałem w jego funkcjonowaniu ważne zmiany. Nie zawsze się sprawdzały, nie zawsze byłem im wierny. Myślę, że jestem w takim momencie, w którym zeszło ze mnie wszelkie ciśnienie związane z prowadzeniem bloga.
Wcześniej myśląc o blogu miałem Plan. Stosowałem się do wskazówek bardziej doświadczonych blogerów, którzy odnieśli spory sukces (jeśli mierzyć go np. ilością subskrybentów RSS, czy miesięcznymi odsłonami). Byłem więc – chociażby – nastawiony na specjalizację, wiedziałem, że muszę pisać często i regularnie, poruszać aktualne kwestie itd. Ale wiecie, chyba mi przeszło.
Nie jestem odnoszącym sukcesy blogerem. Nie mam tysięcy subskrybentów (bloga w swoich czytnikach ma kilkadziesiąt osób), pod moimi tekstami nie pojawiają się setki komentarzy. Nawet linków przychodzących nie mam za wiele. Jestem, jak mi się wydaje, w samym centrum blogowej klasy średniej. I choć ambicje na początku miałem nieco inne (sny o wielkości, sami rozumiecie) to teraz jest OK, to dobre miejsce.
Każdy Wasz komentarz jest dla mnie wielką radością. Wiem (i jestem z tego powodu dumny), że ExploreExplain czyta stała grupa moich przyjaciół. I to jest dla mnie miarą mojego sukcesu.
Nie mam też ciśnienia na „newsowość”. Wkurza mnie coraz bardziej fakt, że zaciera się granica pomiędzy informacją a komentarzem. Na zajęciach z komunikowania mówi się dużo o tym, że internet pozwala na błyskawiczne dystrybuowanie treści. Problem polega na tym, że ja nie chcę błyskawicznej informacji, ale rzetelnej, pogłębionej, wyczerpującej. Chcę również czytać autorskie teksty, pełne subiektywnych opinii na tematy mnie interesujące np. o kulturze.
Dzieje się jednak coś bardzo niedobrego. Serwisy informacyjne stają się kopalniami informacji prasowych (często nawet nie przetworzonych), nie ma w nich miejsca na analizę, a co gorsza, wszyscy starają się być tacy łeb-dwa-zerowi, z luźniejszym tonem, kolokwializmami i większą sensacyjnością materiałów. Z drugiej zaś strony idea blogów jakoś się wypala – część z nich albo kończy swoją działalność (często na rzecz mikroblogowania, który jest taki trendy), część zmienia się w blogoidy i kopiuje te same informacje prasowe, albo zagraniczne serwisy, siląc się jedynie na potoczny, kolokwialny język. Potraficie wskazać polskie blogi, które piszą choćby o technologii, czy internecie w ciekawy, autorski sposób, pod prąd tego co znaleźć można na TechCrunch, ReadWriteWeb lub Mashable? Oprócz ExploreExplain oczywiście
Znika granica między informacją a komentarzem, obie te przestrzenie zlewają się w jedną, irytującą papkę dla odbiorców o ograniczonej inteligencji. Coraz trudniej znaleźć wartościowe, kształcące treści. Co więcej, zanika idea dyskusji z osobowościami tzn. coraz częściej nie wiadomo nawet kto jest autorem danego przekazu – na blogach jest to niewybaczalne.
Wybaczcie mi nutkę goryczy. Sam nie jestem bez winy, nie ma się co oszukiwać. Ale przynajmniej tu, na tym blogu, staram się pisać o tym co dla mnie istotne, co mnie interesuje, a nie co uważam, że powinno się znaleźć. Piszę o kulturze, mediach, internecie, religii. Zawsze jasno określając własne zdanie. Staram się jednocześnie zachęcić Was do dyskusji, czasem pięknie się to udaje.
Blogowania nie uważam też za jakąś misję. Nie muszę tego robić bezwzględnie. Dopóki sprawia mi to przyjemność, dopóki uznaję, że jest to wartościowe zajęcie – będę to robił. Jeśli jednak uznam, że jest inaczej, bez żalu zrobię sobie przerwę.
I tyle przy weekendzie. Idę na spacer. To o wiele ciekawsze zajęcie niż sprawdzanie zdjęć pseudo-znajomych na Naszej-Klasie, czy kolejna radosna twórczość w 140 znakach.
Spodobał Ci się ten tekst? Bardzo się cieszę! Może powiesz o nim swoim znajomym lub dodasz do swojego ulubionego serwisu? A może chcesz bym napisał coś dla Ciebie? Daj znać :)


{ 2 comments… read them below or add one }
A ja czytam regularnie – to tak na pocieszenie
@Łukasz Dzięki! Ale wiesz, to nie miało zabrzmieć jak wyraz potrzeby bycia pogłaskanym
No w każdym razie to nie był główny cel
{ 1 trackback }