Byłem w krakowskim labiryncie e-biznesu

18/03/2010 · 0 komentarzy

Student in Class
Creative Commons License photo credit: foundphotoslj

We wtorek miałem przyjemność wybrać się do Krakowa gdzie na zaproszenie Koła Naukowego „Strateg” działającego przy Instytucie Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu Jagiellońskiego uczestniczyłem w konferencji „W labiryncie E-biznesu”. Wygłosiłem tam orędzie do narodu o wdzięcznym tytule „O pirackich padach, wirtualnych światach i… goliźnie internetowej. Wikinomia FAQ”.

Jednodniowa podróż do grodu Kraka był całkiem miłym doświadczeniem. Stolica brytyjskich wypadów kawalerskich jest oczywiście piękna, ale komunikacja miejska w Warszawie, w porównaniu do krakowskiej to cud przyjazności dla turysty (dlaczego na przykład w autobusach nie ma rozkładu jazdy?!). No ale nie samym MPK człowiek żyje (bo długo by nie pożył zapewne).

W konferencji wzięli udział studenci, pracownicy naukowi i zaproszeni goście. Wśród prezentacji znalazło się wystąpienie dr Anety Lipińskiej pt. „e-biznes 2.0” o łeb-dwa-zerowych zmianach, Magdaleny Głębickiej z ciufcia.pl, dr inż. Janusza Bohatkiewicza pt. „Portal branżowy edroga.pl w działalności firmy projektowo – konsultingowej” (nieco przydługie i miejscami nudnawe, choć z ciekawym przykładem niszowego serwisu), czy najciekawsze – Bartłomieja Juszczyka szefa Grupy Adweb o bardzo konkretnych problemach, zjawiskach i (słowo-klucz) fejkach w marketingu zintegrowanym (studenci jak widziałem byli stuprocentowo skoncentrowani na tej części).

Wśród gości byłem i ja. Moje wystąpienie składało się z trzech części: wprowadzenia z zupełnie podstawowymi wiadomościami na temat świata, który wziął i przyspieszył, teoretycznymi fundamentami koncepcji Wikinomii wraz z globalnymi przykładami (Wikipedii, Linux, Second Life, Goldcorp) oraz Wikinomii w praktyce na przykładzie pracy zespołu tworzącego e-biznes.pl.

Zastanawiałem się czy takie ujęcie problemu spodoba się słuchaczom, ale chyba nie było najgorzej. Rzuciłem ze dwa żarty, piłem dużo wody i nawet rozumiałem o czym mówię. Mam nadzieję, że nie przynudzałem za bardzo i że coś tam żakom dałem do pomyślenia. Sporo było też wstawek w stylu: świat nie kończy się na Facebooku i Twitterze. Taki okres.

Dzięki serdeczne organizatorom za zaproszenie. Mam nadzieję, że nie spaliłem sobie mostów na tak szacownej uczelni :)

Zostaw komentarz

Jeśli chcesz by obok Twojego komentarza pojawił się obrazek - stwórz konto w serwisie Gravatar.com