Pogodowy dół II: komórki z kulturą – mobilny savoir-vivre

21/02/2010 · 2 komentarze/y

Transparent K700
Creative Commons License photo credit: Nico Kaiser

Narzekałem ostatnio na nasze kłopoty z językiem, dbałością o poprawność i bogactwo polszczyzny. W gruncie rzeczy to wołanie na puszczy (na co w komentarzach zwrócił uwagę Angamoss) o podstawowy choć poziom kultury. Nie inaczej będzie i dziś, bo napiszę o telefonach komórkowych i naszej notorycznej nimi podniecie.

Siedzę w autobusie kierującym się na moją wieś. Ze mną niewiele, może z dziesięć osób. Czekamy na odjazd. Czytam coś, jakiś klasyk, lektura wymagająca skupienia, wciągająca opowieść. I to właśnie w tym momencie jakaś miła pani postanawia opowiedzieć komuś na temat zakupów jakie poczyniła, nie omijając szczegółów dotyczących pora i pomidorów. Szybko rozmowa przenosi się na bardziej osobiste tory: a ten to taki owaki, cham i prostak, zajebiście, tak, tak, zdzwonimy się, a co u Aśki bo już lata jej nie widziałam itd.

Co mnie to obchodzi, pytam?! Dlaczego mam tego słuchać?

Albo inna jeszcze historia, znacie ją przecież. Idę ulicą, przede mną młodzieniec w luźnych spodniach, krokiem niespiesznym, ze wzrokiem groźnym, łypiącym na innych. W ręku komórka model taki a taki i włączona „muza” (lub raczej: umc, umc, umc, mam kasę i dupy, umc, umc). Jak widać wynalazek słuchawek okazuje się passé.

Zabrania się palić w klubach, na przystankach, w miejscach publicznych. A ja mówię: zabrońmy w tych miejscach korzystać z telefonów komórkowych! Jeśli dba się o moje płuca walcząc z tytoniowym dymem, niech się zadba o moje zdrowie psychiczne, aparat słuchowy i akustyczną przestrzeń prywatną.

Katalog „kulturalnych inaczej” zachowań jest bardzo szeroki. Zachłysnęliśmy się konsumpcyjną stroną życia, uzbrajając się w nowoczesne komórki, ale przy okazji zapomnieliśmy, że istnieje coś takiego jak kultura osobista i poczucie przyzwoitości (przyzwoitość zresztą jest tu słowem kluczowym, zupełnie dziś zapomnianym lub skarykaturowanym przez myślenie w stylu: co ludzie powiedzą).

Bardzo więc proszę szanowanie kilku prostych zasad:

  • jak musisz odebrać telefon, odejdź na bok, do innego pokoju, na dwór – nie zmuszaj mnie bym musiał słuchać tego, o czym rozmawiasz, nic mnie to nie obchodzi;
  • nie odbieraj telefonu i nie sprawdzaj / odpisuj na smsy jeśli rozmawiasz ze mną; chyba, że jesteśmy przyjaciółmi i czujemy się przy sobie swobodnie;
  • jeśli już musisz odebrać, przeproś, wyjdź i załatw to szybko;
  • nie wrzeszcz do telefonu, na boga;
  • nie dzwoń do mnie pomiędzy 21.00 a 8.00 – i znów: to ograniczenie nie dotyczy moich przyjaciół, choć osobiście staram się nie przekraczać tych granic jeśli nie muszę;
  • jeśli idziesz na spotkanie służbowe / biznesowe / oficjalne – wyłącz telefon. Nie wyciszaj, nie włączaj wibracji, wyłącz. Nic się nie stanie jak przez pół godziny będziesz niedostępny;
  • nie rozmawiaj przez komórkę w sklepie, na przystanku, w sklepie, w komunikacji miejskiej, szkole, miejscu pracy, toalecie. Nie okazuj swojego braku szacunku dla ludzi, z którymi pracujesz lub dla tych, którzy świadczą ci jakieś usługi;
  • nie używaj komórki w kinie, teatrze, na koncercie etc. Zwłaszcza w kinie – na boga, to, że nie rozmawiasz ale świecisz wyświetlaczem nie sprawia, że jesteś w porządku;
  • pisz do mnie poprawne językowo smsy; nie znoszę skrótów, błędów, poufałego tonu. Jeśli masz biznes – lepiej zadzwoń;
  • podobnie jak z mailami – na nagraną na poczcie głosową wiadomość, czy smsa powinno się odpowiedzieć nie później niż w ciągu 24 najbliższych godzin;
  • nie słuchaj, do cholery, muzyki przez zestaw głośnowmówiący – to nie tylko irytujące, ale po prostu w ten sposób robisz z siebie buraka.

Powyższe zasady (a właściwie wynikające po prostu z dobrego wychowania praktyki) nie są tak trudne jak się może na pierwszy rzut oka wydawać. Nie dajmy się zwariować. Kiedyś nie było telefonów komórkowych i też jakoś funkcjonowaliśmy i świat się nie kończył. W naszej mobilności brakuje nam głębokiego oddechu.

{ 2 komentarze/y… czytaj je poniżej lub dodaj swój }

Sylwester Luty 22, 2010 o 10:57

Widzę, że dopada Ciebie pogodowa deprecha. Dla osłody może napiszę, że jak jechałem niedawno autobusem to wsiadła dziewczyna, ok. 100 kg, z wielką bułą w ręku (coś jak bułka paryska). Zaczyna żreć (to nie było jedzenie) i w pewnym momencie wyjmuje telefon i zaczyna dzwonić do kogoś i oczywiście rozmowa na pół autobusu. No i ta buła ;) I tak całą drogę z Sopotu do Gdyni … yh..

A w rozmowach ‘publicznych’ jeszcze bardzo lubię jak się coś powtarza dwa razy, dwa razy – np. „Spotkamy się w aquaparku, będę z Maćkiem”, „No dobra, to widzimy się w aquaparku, będę z Maćkiem” ;)

dość tego, nowy tydzień, nowe nadzieje!

Odpowiedz

Dawid Zaraziński Luty 22, 2010 o 11:50

@Sylwester Potrafię sobie to (ją) wyobrazić. Myślę czy nie napisać tekstu o jedzeniu w miejscach publicznych, ale przedwiośnie chyba mamy więc może się powstrzymam ;)

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Jeśli chcesz by obok Twojego komentarza pojawił się obrazek - stwórz konto w serwisie Gravatar.com