Luty 2010

Sport reklamy i trochę gołych bab cz. II

Za nami finał Super Bowl. Po raz pierwszy w historii zespół New Orleans Saints zdobył to największe wyróżnienie w futbolu amerykańskim. Zainteresowanych sportową stroną odsyłam do doniesień, na przykład tu. Znaczenie ciekawsze było jednak to, co działo się w przerwach reklamowych.

Podobnie jak w roku ubiegłym prezentuję tu większość spotów, wyświetlonych przy okazji Super Bowl. Jak zawsze w grę wchodzą duże pieniądze, gwiazdy i kontrowersje; dla reklamożerców to prawdziwa uczta. Zatem – smacznego! Dajcie również znać, które podobały Wam się najbardziej.

Czytaj dalej

iplex.pl za darmo – VoD rządzi

Każde nowe medium zmienia oblicze starego, przekonywał McLuhan. Nie inaczej jest z internetem i jego wpływem na telewizję. Nie wiem jak Wy, ale ja posiadam w domu okropny telewizor, który służy mi jedynie do oglądania filmów na DVD przed snem. Nie pamiętam kiedy ostatnio obejrzałem coś „z programu tv”.

Wkurza mnie w telewizji to, że to ja muszę się nastroić do niej, a nie ona do mnie. Zmusza się mnie do chęci obejrzenia czegoś, bo jak nie to okazja przepadnie (nie wspominając, że naprawdę ciekawe propozycje puszczane są o nieludzkich porach). No i te reklamy co dwadzieścia minut. I ci lektorzy jeszcze (nic do nich nie mam, chodzi o sam fakt). Rzadko kiedy sięgam po pilota.

Jestem natomiast ogromnym zwolennikiem rozwiązań VoD (Video On Demand, wideo na życzenie). I choć w dalszych planach mam kupno lepszego telewizora, PVR, PS3 i dobrego systemu audio to zdarza mi się korzystać z nagrań dostępnych przez internet. Kiedy chcę, co chcę.

Czytaj dalej

Efekt masy? O jednej z moich ulubionych serii gier

W grach komputerowych interesują mnie podobne rzeczy jak w filmach – powinny zapewniać mi bezstresową rozrywkę jeśli mam zamiar się odprężyć, wciągnąć mnie opowiadaną historią jeśli tego potrzebuję i traktować mnie po partnersku a nie jak imbecyla niezdolnego do niczego poza niskim, bezkrytycznym odbiorem. I podobnie jak w kinie (patrz: Avatar) – na rynku gier komputerowych pojawia się wiele tytułów, które rozdmuchane marketingową maszynką okazują się po prostu słabe.

Ale taką pozycją zdecydowanie nie jest Mass Effect 2.

Jeśli miałbym tworzyć listę moich ulubionych gier Mass Effect znalazłaby się na pewno w pierwszej trójce. Od pierwszej spędzonej z nią minuty pokochałem ją za epicko przedstawioną opowieść, za złożoność wyborów, wielość opcji, swobodę i niebanalne zakończenie. Z niecierpliwością czekałem na drugą część przygód komandora Sheparda. Od piątku znów wkroczyłem w przestrzenie zagrożonej galaktyki, w którym tajemnice mieszają się z osobistymi dramatami. I jest cudnie!

Czytaj dalej