Luty 2010

Nowa wizja mediów publicznych – jestem na tak

W „Polityce” z minionej środy ukazał się tekst Jacka Żakowskiego, w którym dziennikarz opisuje szczegóły niezależnego projektu nowych mediów publicznych, opracowanego przez koordynatorów Komitetu Obywatelskiego Mediów Publicznych, powołanego na Kongresie Kultury Polskiej we wrześniu ubiegłego roku. Pierwszy szkic projektu trafił kilkanaście dni temu do wszystkich, którzy go współtworzyli. Redaktor Żakowski wyłożył najważniejsze zmiany proponowane w projekcie.

Naszym zadaniem było opracowanie sytemu, który media publiczne uwolni od trzech największych bolączek: zamienienia TVP i Polskiego Radia w narzędzia walki partyjnej, komercjalizacji i demoralizacji pociągającej ze sobą inwazję tandety, rosnącego uzależnienia od pieniędzy z reklamy – pisze Jacek Żakowski.

Pod powyższą wizją podpisuję się rękami i nogami. Jeśli udałoby się ją osiągnąć mógłbym nawet zostać widzem TVP (obecnie rzadko oglądam telewizję w ogóle, a TVP ma dla wyjątkowo ubogą ofertę lub poprzez godziny emisji interesujących programów – zupełnie niedostępną). Jak więc zespół Komitetu Obywatelskiego Mediów Publicznych chce ją zrealizować?

Czytaj dalej

Pogodowy dół II: komórki z kulturą – mobilny savoir-vivre

Narzekałem ostatnio na nasze kłopoty z językiem, dbałością o poprawność i bogactwo polszczyzny. W gruncie rzeczy to wołanie na puszczy (na co w komentarzach zwrócił uwagę Angamoss) o podstawowy choć poziom kultury. Nie inaczej będzie i dziś, bo napiszę o telefonach komórkowych i naszej notorycznej nimi podniecie.

Siedzę w autobusie kierującym się na moją wieś. Ze mną niewiele, może z dziesięć osób. Czekamy na odjazd. Czytam coś, jakiś klasyk, lektura wymagająca skupienia, wciągająca opowieść. I to właśnie w tym momencie jakaś miła pani postanawia opowiedzieć komuś na temat zakupów jakie poczyniła, nie omijając szczegółów dotyczących pora i pomidorów. Szybko rozmowa przenosi się na bardziej osobiste tory: a ten to taki owaki, cham i prostak, zajebiście, tak, tak, zdzwonimy się, a co u Aśki bo już lata jej nie widziałam itd.

Co mnie to obchodzi, pytam?! Dlaczego mam tego słuchać?

Czytaj dalej

Pogodowy dół: kochajcie język, do cholery!

Pogoda odbiera mi właściwie ochotę na jakąkolwiek aktywność. Wybaczcie proszę, że ten i być może kilka kolejnych postów będzie nieco niższych lotów, pełnych narzekania, rozczarowania, brzydkich słów itp. Na pierwszy ogień biorę problemy z językiem.

Z naszą znajomością języka okropnie jest. Nie potrzeba nawet drugiego zdania (czyli: bez dwóch zdań). Przeraża mnie to, że kiedyś poprawność językowa i umiejętność „bogatego” wysławiania się oznaczała pewien stan intelektu, poziom kultury, była przedmiotem dążeń i aspiracji. Dziś kto nie porozumiewa się „podwórkowym” („nara”, „zajebiście”, czy obrzydliwy „lachon”) lub „internetowym” (LOL, IMHO) ten jest nudziarz i pozer.

W dużej mierze, niestety, winny jest temu internet. Może nie sam internet nawet tylko możliwość jaką stworzył. Zacytuję w tym miejscu klasyka, Andrzeja Sapkowskiego, który tak w „Narrenturmie” opisuje spotkanie głównego bohatera z niejakim Janem Gutenbergiem, który poszukuje inwestora dla swego epokowego wynalazku:

Czytaj dalej

Jak stawiać sobie cele kiedy nie wiemy czego chcemy od życia?

Określanie własnych celów, nie tylko tych noworocznych, ma ogromną wartość. Pozwala spojrzeć na siebie nieco „z boku”, docenić swoje mocne i określić słabe strony, ale przede wszystkim ułatwia opracowanie planu na to co i jak chcemy osiągnąć, nie zadowalając się półśrodkami, ale decydując się tylko na sprawy dla nas najlepsze.

Czasem jednak, wiem to z własnego doświadczenia, mamy ogromne problemy ze stawianiem sobie celów. Nie tylko dlatego, że nie mamy czasu lub sił na ich określenie. Czasem po prostu nie bardzo wiemy co chcemy w życiu robić, jaką ścieżką pójść.

Mam nadzieję, że kilka poniższych rad – testowanych dermatologicznie, na własnej skórze – ułatwi nieco życie osobom, które męczą się myśleniem „niczego nie umiem”, „nie mam pojęcia co ze sobą zrobić”, „jestem byle jaki”. W końcu przecież autorefleksja nie jest przeznaczona tylko dla młodych/pięknych/bogatych – może być bardzo przydatna dla każdego, w dowolnych okolicznościach i nie wymaga jakiś specjalnych predyspozycji.

Czytaj dalej