Styczeń 2010

Polska szkoła reklamy…

Jedną z cech zmieniającej się błyskawicznie rzeczywistości medialnej jest co, że śmieszą nas rzeczy które wcale nie tak dawno były naszą codziennością. Czasem podchodzimy do nich z sentymentem, czasem z lekkim zażenowaniem. Zawsze wzbudzają w nas spore emocje.

Chociażby takie reklamy.

Dzisiejszą reklamoizmatykę poświęcam więc starym polskim reklamom. Starym – czyli z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku (są i wcześniejsze perełki). Jak zawsze – jeśli macie swoje typy lub podobne znaleziska, zostawiajcie w komentarzach. Zaczynamy.

Czytaj dalej

Google ma dość? Koniec cenzury w chińskiej wersji wyszukiwarki

W opublikowanym na oficjalnym blogu poście, Google ogłasza, że nie zamierza dłużej cenzurować chińskiej wersji swojej wyszukiwarki. Nawet jeśli oznaczać to będzie konieczność wycofania się z tamtego rynku. Decyzja taka podjęta została po grudniowym cyberataku, w który zamieszana jest prawdopodobnie chińska administracja rządowa.

W połowie grudnia wykryliśmy wysoko zaawansowany atak na naszą firmową infrastrukturę, którego źródło znajduje się w Chinach i w wyniku którego skradziono własność intelektualną. Szybko okazało się jednak, że coś co na pierwszy rzut oka wydawało się incydentem związanym z bezpieczeństwem jest w rzeczywistość czymś zupełnie innym – czytamy w tekście.

Przeprowadzone śledztwo ujawniło, że atak nie dotknął tylko korporacji z Mountain View, ale również 20 innych firm. Jego celem było zyskanie dostępu do kont pocztowych (Gmail) należących do osób walczących o prawa człowieka. Jest wysoce prawdopodobne, że w atak – w jakiś sposób, jak dokładnie tego jeszcze nie wiemy – zaangażowana jest chińska administracja rządowa.

Czytaj dalej

Piszemy głównie o sobie – garść danych o wartości informacyjnej Twittera

Firma TextWise przeprowadziła bardzo interesujące badanie dotyczące Twittera, które przybliża kilka ważnych statystyk z nim związanych. Ci z Was, którzy zawzięcie bronią tego typu serwisów przekonując, że to miejsca wymiany informacji, ciekawych znalezisk i opinii a nie tylko komentarzy w stylu „idę do toalety”, nie będą raczej zadowoleni. Dlaczego?

nao compreendo! – o językach użytkowników

TextWise posłużyła się bardzo ciekawą metodologią. Pobrała losowe komunikaty z Twittera z okresu dwóch tygodni za pomocą dostępnego API. W rezultacie otrzymała 8,9 mln „tweetów”, opublikowanych przez 2,6 mln użytkowników. Około 2,7 mln wiadomości (31 proc.) było odpowiedziami na inne, umieszczone przez kolejne osoby. Pół miliona komunikatów (6 proc.) stanowiły „retweety”. Prawie dwa mln „tweetów” zawierało URL.

Czytaj dalej

Mashup błogosławieństwem wolnej kultury?

Idea własności intelektualnej, prawa autorskiego i przeświadczenie o konieczności jego obrony mimo swoich kilkusetletnich korzeni (około XVII wieku?) tak na dobre rozwinęła się w minionym stuleciu. Do tej pory rzadko przejmowano się pojęciami takimi jak plagiat, czy intelektualne piractwo. Korzystanie z dzieł kultury, adaptowanie ich do własnych warunków było na porządku dziennym. Weźmy legendy, czy mity – czy ktoś pytał o ich oryginalnego autora? Czy ktoś pobierał tantiemy za korzystanie z nich? Nie. W różnych lokalnych wersjach, mieszane ze sobą i opowiadane przy ognisku, stanowiły nośnik tożsamości i kultury. No i pierwszorzędną rozrywkę jak sądzę.

Dlatego też mashupy, o których chcę dziś napisać kilka zdań, nie mogą być traktowane jak zupełne novum związane z tzw. Web 2.0. Idea, która za nimi się kryje jest stara jak ludzka kultura. W świecie otaczającej nas zewsząd techniki i jej nieograniczonej dostępności stały się jednak nowym, kontrowersyjnym sposobem wyrażania i wykorzystania technologicznych zasobów. Czym są więc mashupy?

Czytaj dalej