Mashup błogosławieństwem wolnej kultury?

09/01/2010 · 1 komentarz

Źródło: ags01.wordpress.com

Źródło: ags01.wordpress.com

Idea własności intelektualnej, prawa autorskiego i przeświadczenie o konieczności jego obrony mimo swoich kilkusetletnich korzeni (około XVII wieku?) tak na dobre rozwinęła się w minionym stuleciu. Do tej pory rzadko przejmowano się pojęciami takimi jak plagiat, czy intelektualne piractwo. Korzystanie z dzieł kultury, adaptowanie ich do własnych warunków było na porządku dziennym. Weźmy legendy, czy mity – czy ktoś pytał o ich oryginalnego autora? Czy ktoś pobierał tantiemy za korzystanie z nich? Nie. W różnych lokalnych wersjach, mieszane ze sobą i opowiadane przy ognisku, stanowiły nośnik tożsamości i kultury. No i pierwszorzędną rozrywkę jak sądzę.

Dlatego też mashupy, o których chcę dziś napisać kilka zdań, nie mogą być traktowane jak zupełne novum związane z tzw. Web 2.0. Idea, która za nimi się kryje jest stara jak ludzka kultura. W świecie otaczającej nas zewsząd techniki i jej nieograniczonej dostępności stały się jednak nowym, kontrowersyjnym sposobem wyrażania i wykorzystania technologicznych zasobów. Czym są więc mashupy?

We ich współczesnej formie źródeł mashupów można chyba doszukiwać się w latach 80. XX wieku, kiedy to artyści hip-hopowi zaczęli mieszać ze sobą sample, krótkie dźwięki pochodzące z utworów innych muzyków. Prawdziwa jednak eksplozja tej formy działalności to czasy popularyzacji internetu i elektronicznych środków przekazu (np. pliki mp3, video w sieci itd.).

To właśnie gdzieś w tym okresie nastąpiło wyodrębnienie się dwóch głównych nurtów w definiowaniu pojęcia „mashup”:

  • technologiczne – oznacza wykorzystanie aplikacji udostępnianych publicznie (za pośrednictwem API, np. Mapy Google) do nowych, często odmiennych od głównej idei za nimi się kryjącej, zastosowań. Dwa przykłady: zdrowotny i warszawski. Więcej w tym artykule z idg.pl i w bibliotece 2.0
  • kulturowe – o wiele ciekawsza jak mi się wydaje odmiana mashupów, oznacza łączenie dwóch lub więcej produktów kulturowych (piosenek, wideo, tekstów itd.) i tworzenie z nich nowej, spójnej całości.

Mashupy są jednym z bardziej przekonujących dowodów na zmianę polegającą na przejściu od „kultury biernego odbioru” (zinstytucjonalizowany nadawca przekazuje komunikat masowej najczęściej publiczność; odbiorca przyjmuje przekaz biernie np. oglądając program w telewizji, czy słuchając audycji radiowej) do „kultury uczestnictwa” (odbiorca jest jednocześnie nadawcą, aktywnie wpływa na treści kulturowe i tworzy nowe, media stają się interaktywne). Jednym z wyrazów tej zmiany jest fakt, że odbiorca jest często „prosumentem”, aktywnym konsumentem. Kultura nie może być już traktowana wyłącznie jako własność i sprawa nadawców, profesjonalnych twórców.

Oczywiście wykorzystywanie materiałów stworzonych przez innych wiąże się z poważnymi kontrowersjami, zwłaszcza natury prawnej (więcej na ten temat w tej pracy Olgierda Pankiewicza). Nie zmienia to jednak faktu, że część rzeczywistości w jakiej żyjemy i żadne chyba kroki prawne, czy prewencyjno-policyjne nie zmienią tego, że przyzwyczailiśmy się do naszej aktywności w sferze kultury.

Jakie jest Wasze zdanie? Podobają Wam się mashupy, jesteście zwolennikami idei, które za sobą niosą? A może uważacie, że są niezgodne z prawem i naruszają dobra oryginalnych twórców? Dajcie znać w komentarzach.

Pamiętacie film Lśnienie? Ale chyba nie taki…

Dla zainteresowanych ciekawe „mashupowe linki”:

Zostaw komentarz

Jeśli chcesz by obok Twojego komentarza pojawił się obrazek - stwórz konto w serwisie Gravatar.com

{ 1 trackback }