Grudzień 2009

Święta, święta i po… o wartościach, piwie z kolegami i przyjaźni

Jak to mówią nieco starsi przyjaciele: no i znowu Święta. Tak właśnie, znowu ten czas. Powinienem chyba Wam i sobie czegoś życzyć, ale czego? Bo i czego właściwie można chcieć w „nowym cudownym świecie” A.D. 2010?

Czytaj dalej

Andrew Keen „Kult Amatora” – pod prąd o Web 2.0

Jest to jedna z najbardziej inspirujących lektur branżowych jaką ostatnio miałem w rękach. W natłoku propagandy sukcesu, wielkich obietnic Web 2.0 i wciskania ludziom zbawczych wizji marketingu w mediach społecznych, Andrew Keen brzmi jak odświeżający głos rozsądku. Może nie ze wszystkimi tezami można się zgodzić, można też czasem odnieść wrażenie, że autor zbyt daleko krytyczne zajmuje pozycje, ale… Dawno nic mnie tak nie wciągnęło jak książka „Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę”.

Dwie uwagi związane z samym tytułem książki. Pierwsza, na którą zwraca uwagę we Wprowadzeniu Kazimierz Krzysztofek, dotyczy podtytułu. Ma on raczej wymiar marketingowy, jego celem jest chyba zwrócenie uwagi potencjalnego czytelnika. W rzeczywistości bowiem Keen nie mówi o internecie, ale raczej o Web 2.0.

Druga uwaga odnosi się do tytułowego Kultu amatora. Jest on w książce opisany (Keen pisze, że kult amatora to w rzeczywistości kult amatorszczyzny), ale czuję pewien niedosyt. Keen koncentruje się raczej na biznesowych aspektach współczesnej e-rzeczywistości niż społecznych, czy filozoficznych jej uwarunkowaniach. Ale w końcu to przemysłowiec z Doliny Krzemowej.

O czym jest ta książka? O tym jak tak zachwalane przez wielu zmiany we współczesnym internecie przyczyniają się do kryzysu, czy upadku wielu dziedzin życia. Kłopoty przemysłu muzycznego, filmowego i „tradycyjnych” mediów, zwłaszcza prasy, problemy z etyką i przestrzeganiem prawa, wykluczenie społeczne i upadek ambitnych projektów – to tylko niektóre z tez Keena. Być może bez naukowej rzetelności, ale z publicystycznym zacięciem, autor opisuje przykłady dramatycznych zmian, które zmieniają „stare na kształt nowego”, albo niszczą wcale. Konkret?

Czytaj dalej

Jestem internetowy i chrzanić ludzi

W zakurzonej nieco Reklamoizmatyce chciałbym zwrócić Waszą uwagę na spoty ING Banku Śląskiego zachwalające prowadzenie konta internetowego. Jakoś mnie tak wiercą w brzuchu i nie wiem, czy Was może też?

Bardzo lubię reklamowe działania prowadzone przez ING (Marek Konrad rządzi!), jestem również szczęśliwym posiadaczem konta internetowego (w innym banku). Kiedy pierwszy raz zobaczyłem dwie nowe reklamówki ING poczułem pewien niesmak. Dlaczego? Najpierw może filmiki, pliz.

Czytaj dalej

Tablety – nowy hit dla przeciętnego użytkownika?

Dość ogólnie rzec by można, że dyskusja na temat przyszłości mediów toczy się dwutorowo: z jednej strony zastanawiamy się jakie treści będą dla nas dostępne za jakiś czas, jak skatalogowane, ułożone, darmowe, czy płatne itp. Z drugiej zaś staramy się przewidzieć naturę przekaźników, czyli urządzeń za pomocą których będziemy mieli dostęp do tych treści. Jednym z takich urządzeń, który zdaje się odzyskuje swój nieco zmatowiały blask, jest tablet.

Tablety przez długi czas były (i są) wykorzystywane przede wszystkim przez grafików w zastosowaniach profesjonalnych. Jako urządzenie peryferyjne ułatwiało rysownie elementów graficznych, projektowanie, zastosowanie mają również w kartografii. Jednak wraz z większą dostępnością ekranów dotykowych (oraz spadkiem ich cen) tablety mają szansę na dobre zagościć w segmencie casual, jako przenośne komputery służące przede wszystkim do korzystania z aplikacji internetowych oraz przeglądania stron WWW.

Czytaj dalej