Po długich namowach pewnego bardzo sympatycznego pana udało mi się w końcu dostać zaproszenie do Google Wave. Chciałbym napisać dosłownie kilka zdań podsumowujących pierwsze wrażenia z testowania narzędzia, które ma przynieść jakościową zmianę w komunikacji między internautami – zwłaszcza tymi, którzy ze sobą pracują.
Przede wszystkim podoba mi się ich styl. Jest przejrzyście, czytelnie, po prostu ładnie. Na pierwszy rzut oka platforma wygląda trochę jak aplikacja pocztowa (np. gmail). Dopiero przeklikanie daje odczuć różnice – okna można na przykład minimalizować, co ma szczególne znaczenie jeśli prowadzimy kilka różnych konwersacji.
Google Wave przypomina mi o tym, co kiedyś pisał McLuhan – każde nowe medium zawiera w sobie stare. Tu jest podobnie. Wave to połączenie komunikatora, czatu, maila i wymiany plików, jest jednak jednocześnie czymś więcej, stwarza (stworzy?) nową jakość. Kluczowe mogą okazać się dodatki, czy wtyczki które rozbudują standardowe funkcjonalności (już teraz w „łejwy” wklejać można mapy, czy sondy).
Nie odnoszę wrażenia że system jest zbyt skomplikowany i nieczytelny. Jest to dopiero wczesna wersja systemu, który jednak zapowiada się naprawdę obiecująco. Czy na tyle by stanowić zapowiadaną rewolucję? Chyba jednak nie. Przynajmniej nie w kontekście „normalnej” komunikacji, bo jeśli chodzi o projekty, pracę w grupach, małe firmy – to kto wie?
Tym, którzy chcą przetestować Wave mam kilka zaproszeń – dajcie znać w komentarzach.
PS. Ciekawy obrazek znaleziony na digg’u. Trochę racji w nim jest

{ 3 komentarze/y… czytaj je poniżej lub dodaj swój }
Dawid, podeślij mi to zaproszenie do Wave jeśli jeszcze masz. Pozdrowienia
Już
Tylko oni chyba nie wysyłają od razu tylko po jakimś czasie
To prawda że potencjał Google Wave jest spory. Zobaczymy idea słuszna a wykonanie jeszcze trochę można podrasować i kto wie