Listopad 2009

Metoda McLuhana – metafory, literatura i zostawcie go w spokoju

Jedną z najtrudniejszych, ale zarazem najbardziej fascynujących cech sposobu uprawiania nauki przez Marshalla McLuhana była jego metoda dochodzenia i przekazywania wiedzy. Wymagający, nieścisły język, liczne dygresje i granicząca z publicystyką nauka – fascynuje i irytuje jednocześnie.

I don’t explain – I explore

W listopadzie 1955 roku na Columbia University’s Teacher’s College podczas odbywającego się tam sympozjum, Marshall McLuhan, nieznany jeszcze zbyt dobrze intelektualista kanadyjski, w trakcie swego wystąpienia przeprowadził rozważania poczynając od alfabetu, promieniowania rentgenowskiego, psychoanalizy Freuda, przechodząc do prasy, telegrafu, radia i telewizji.

Kiedy po zakończeniu przemówienia dano publiczności możliwość zadawania pytań, chęć taką zgłosił, czterdziestoparoletni wówczas, Robert K. Merton, wybitny amerykański socjolog.

Nie wiem nawet gdzie zacząć, powiedział prawie purpurowy z gniewu, wszystko w Pańskim referacie wymaga postawienia ogromnej ilości pytań!

Merton zaczął od pierwszego paragrafu wystąpienia McLuhana, nerwowo wskazując wszystkie wątpliwości, które chciałby rozwiać.

Och, nie podobają ci się moje pomysły? zapytał McLuhan, A co powiesz na te…

Taki właśnie był Marshall McLuhan. Zawsze (do dziś!) na bakier z przyjętymi zasadami naukowego przekazywania wiedzy oraz dochodzenia i przekonywania do swoich racji. Nie chodziło nawet o to jak mówił publicznie (choć pokazywałem to już nie raz). Najważniejsze jest to – jak pisał.

Czytaj dalej

Cześć Koteczek w średnim wieku

A teraz coś z informacji na weekend (lekko, łatwo i zawsze z zaskoczeniem). Hello Kitty, postać wymyślona przez japońską firmę Sanrio, mająca w sobie urok różu i kokardki, kończy właśnie 35 lat. Wokół kotki zbudowano prawdziwe globalne imperium, a Sanrio notuje roczną sprzedaż na poziomie pięciu miliardów dolarów.

Pozbawiona ust postać kotki pojawiła się w ostatnich trzech dekadach na tysiącach produktów: portfelach, komórkach, samochodach, komputerach, w grach, czy nawet… karabinach. Wystarczy zresztą sprawdzić co kupić można na eBay’u. Przyznajcie się – na pewno i Wy macie coś „na sumieniu”: pidżamę może? :)

35 urodziny to kolejna doskonała okazja do marketingowej celebracji – i nic nie wskazuje na to, że szaleństwo na punkcie Hello Kitty ma zamiar w jakikolwiek sposób się zmniejszyć. Kolejne pokolenia będą wychowywać się na ckliwym/uroczym/kiczowatym wizerunku kotki.

Dla spragnionych więcej – ciekawy tekst na temat Hello Kitty można przeczytać pod tym adresem.

Czytaj dalej

Koniec opowieści? Internet katem narracji

Internet zmienia nas na swój obraz i podobieństwo. Blip, Twitter, blogi, komentarze, rssy – oto świat, w którym funkcjonujemy, z którego czerpiemy informacje, który nas kształtuje. I nie chodzi tylko o nas – internetowych maniaków, którzy w sieci czują się jak ryba w wodzie. Ten świat coraz bardziej staje się naturalną przestrzenią życiową dla większości społeczeństw.

Nie chodzi również tylko i wyłącznie o to jak przekazujemy to, co mamy do powiedzenia lub jak czytamy innych. Chodzi również o „literacką” część naszego życia.

W bardzo interesującym tekście „The internet is killing storytelling”, Ben Macintyre pisze o informacji, którą konsumujemy online – robimy to coraz szybciej, bardziej wybiórczo i powierzchownie. Swoją uwagę potrafimy skupić tylko przez chwilę – błyskawicznie przechodzimy do kolejnej informacji i tak dalej. Mamy problemy z koncentracją i skupieniem. Badania Microsoftu pokazały, że powrót do podobnego stanu koncentracji po odebraniu maila w czasie danego zadania zajmuje nam średnio 24 minut.

Internet wytworzył nowy rodzaj czytelników-srok, zbierających małe, błyszczące guziki wiedzy a następnie skaczących do kolejnego świecącego czegoś – pisze Macintyre.

Czytaj dalej

O’Reilly o wojnie w sieci i otwartych standardach

Podczas zakończonej właśnie nowojorskiej konferencji web 2.0 expo zobaczyć można było szereg bardzo interesujących wystąpień. Jednym z ciekawszych była na pewno prezentacja Tim’a O’Reilly’ego. Zobaczyć ją możecie poniżej.

O’Reilly mówi o początkach sieci i o idei jaka towarzyszyła powstaniu internetu: otwartości, dostępności, powszechności (w co często nie mogli uwierzyć ówcześni ludzie). Wspomina dalej niezbyt przyjemne momenty – a zwłaszcza wojnę przeglądarek z połowy lat 90. XX wieku. To był kiepski okres – mówi autor – i mam wrażenie, że powracamy do niego.

Internet coraz bardziej się zamyka. Powstają nowe reguły, zasady, często najwięksi gracze próbują nam wmówić jak niebezpiecznym miejscem jest sieć. Korporacje konkurują ze sobą, zamykając się w swoich rozwiązaniach i patentach (np Apple i jego polityka odnośnie AppStore).

Czytaj dalej