![]() |
Kończący się tydzień był szczególnie intensywny pod względem politycznym. Z jednym wyjątkiem nie mam zamiaru zajmować się tu takimi sprawami jak tak zwana afera hazardową, czy podpisaniem (w końcu!) porozumienia z Eureko w sprawie PZU. Wszystkie te prawie-ważne informacje blakną przy tej najsmutniejszej…
- Odszedł Marek Edelman – Marek Edelman, jeden z przywódców powstania w warszawskim getcie, lekarz kardiolog i działacz opozycji demokratycznej w PRL zmarł w piątek w Warszawie.
Postać kontrowersyjna, niebanalna, ciekawa, której warto słuchać. Przemawiały przez niego bardzo trudne, najtragiczniejsze doświadczenia okropnego XX wieku. Był jednym z ostatnich świadków tragizmu wojny, nazizmu i nietolerancji.
Odnoszę wrażenie, że każdego dnia odchodzą kolejne, wielkie autorytety. A nowych niestety nie widać. - Irlandia powiedziała „tak” – Irlandczycy poparli traktat lizboński przytłaczającą większością 67,1 proc. głosów. Nawet zwolennicy Lizbony nie kryli wczoraj zdumienia skalą zwycięstwa. Z niedowierzaniem słuchali werdyktu komisji centralnej wyborczej pokazującego, że na jednego przeciwnika Lizbony w referendum przypadła dwóch zwolenników traktatu. – To wielki dzień dla Irlandii. Wielki dzień dla Europy. Naród irlandzki postanowił, że musimy podążać wspólnie – mówił dziś irlandzki premier Brian Cowen.
Szkoda tylko, że już raz postanowił i go nie posłuchano. Nie chcę tu mieszać spraw politycznych i europejskich, na których znam się średnio, z odczuciem niebezpieczeństwa: możemy mieć własne zdanie ale tylko do czasu, gdy jest ono zgodne z dyskursem grupy polityków tworzących międzynarodowy układ powiązań. - Wydatki na reklamę online wyższe niż na reklamę w telewizji – Świadomi zachodzących w świecie zmian marketerzy wiedzieli od dawna, że taki moment wkrótce nastąpi. Teraz mamy jednak dowody – w Wielkiej Brytanii, pierwszym z dużych rynków, wydatki na reklamę online przewyższyły kwoty przeznaczane na reklamę telewizyjną.
Jak dla mnie – symboliczna wiadomość. Nawet jeśli dynamika wzrostów nie jest tak duża jak wcześniej, to wydatki na reklamę online rosną i będą rosnąć. Podobnie jak spadać w tradycyjnych mediów. Marketerzy – przedefiniujcie swoją wiedzę! Im szybciej tym dla was lepiej. - ICANN wolny od wpływów USA – Z pozoru tylko bardzo niszowa, branżowo-domenowa informacja. Koniec porozumienia między ICANN a amerykańskim rządem to wejście w nieznane. Gdy Lawrence Strickling z amerykańskiego Departamentu Handlu podpisał dziś nową umowę z Internetową Korporacją, zakończył się 11-letni okres podporządkowania amerykańskim wpływom. Teraz ICANN podporządkowane będzie porozumieniu rządów krajów (Governmental Advisory Committe).
Nowa umowa dostała nazwę „Affirmation of Commitments”. Zgodnie z nią, nowe międzynarodowe ciało doradcze nie będzie już tak nękać ICANN jak robił to rząd USA, co rok przeprowadzający kontrolę Internetowej Korporacji. Teraz kontrola będzie co trzy lata, a Govermental Advisory Committee może co najwyżej wydawać zalecenia i wskazówki, nie ma żadnych instrumentów prawnych którymi mogłoby na władze ICANN wpływać.
OK, Stanów można nie lubić za ich imperialistyczne zapędy. Problem jednak polega na tym, że w nowym układzie sił nikt nie będzie miał kontroli nad tym, co na rynku domenowo-internetowym dzieje się w takich krajach jak Chiny. (Zresztą nie tylko, co pokazuje przypadek francuski).
Spodobał Ci się ten tekst? Bardzo się cieszę! Może powiesz o nim swoim znajomym lub dodasz do swojego ulubionego serwisu? A może chcesz bym napisał coś dla Ciebie? Daj znać :)

