Nie samym blogiem… Subiektywny przegląd tygodnia (05.10-11.10)

11/10/2009 · 0 komentarzy

a brake is urgently required
Creative Commons License photo credit: ChrisK4u

Kilka ostatnich dni pokazuje jak bardzo skoncentrowani jesteśmy na dominującym u nas dyskursie zaściankowego pieniactwa. Interesuje nas tylko to co małe, brudne i śmierdzące – w naszym własnym bajorku. Jeśli patrzymy dalej niż czubek własnego nosa, który podstawia nam się przed oczy – to zadowalamy się argumentem z rodziny: tak, bo tak.

Afera hazardowa (czy teraz tak zwana stoczniowa) to nic innego niż drugorzędne w znaczeniu pseudowydarzenia, które stają się u nas numerem jeden służąc interesom grup wpływów w – pożal się boże – politycznych elitach.

  • Nobel dla ObamyBarack Obama, prezydent USA, został laureatem pokojowej Nagrody Nobla. Obama wyprzedził rekordową liczbę 205 kandydatów.
    Moja pierwsza reakcja była podobna do tej, jaką wyraził na swoim blogu Bartosz Węglarczyk z Gazety Wyborczej. Ale po chwili refleksji pomyślałem, że może nie jest to takie szaleństwo jak mi się wydawało? Może nie ma się co obruszać pytając: za co? Bo przecież, czy nie jest to polityczna, a nie zasługowa nagroda?
    Oceniamy pokojowego Nobla z własnej perspektywy. Nie ma w tym nic złego. Warto jednak pamiętać, że poza naszą wiedzą, doświadczeniem i poglądami jest cały wszechświat innych kombinacji. Obama jest dla nas kimś zupełnie innym niż dla czarnoskórych mieszkańców południowych stanów, kimś innym dla post-bushowego świata.
    Nawet jeśli dostał pokojowego Nobla „na zaś” to – mimo, że warto pamiętać, że to głównie medialny spektakl – udało mu się obudzić ogromne nadzieje w Amerykanach (zresztą nie tylko), którzy zostali dość brutalnie zbudzeni ze swego amerykańskiego snu.
  • Prezydent podpisał Traktat Lizboński - Lech Kaczyński, po 557 dniach od przyjęcia przez polski Sejm Traktatu Lizbońskiego, podpisał w Pałacu Prezydenckim dokument ratyfikacyjny. Towarzyszyli mu m.in. Donald Tusk i szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso.
    Można się spierać o istotę Unii Europejskiej, można rozmawiać o europejskiej propagandzie, można nie zgadzać się na rozwiązanie, jakie zaserwowano Irlandczykom. Nie mniej jednak dyskusja na temat Traktatu Lizbońskiego i faktu jego podpisania przez prezydenta Kaczyńskiego nie tylko skupiła się na prostej dychotomii przebiegającej po różnych stronach linii hasła „narodowa suwerenność” – najczęściej pojawiała się w kontekście tego, kto na uroczystości obecny był, kto nie. Dziennikarze czekali z niecierpliwością na kolejną szopkę – konferencją premiera Tuska lub jego rzecznika w sprawie tzw. afery stoczniowej.
    Bardzo istotne wydarzenie, brzemienne w skutkach, choć może w nieco dłużej perspektywie czasowej jest tylko kolejnym incydentem na arenie kiepskiej jakości polityki krajowej. Mnie jako obywatela, konsumenta mediów i człowieka inteligentnego – za jakiego się uważam – w jakiś sposób to obraża.
  • Polacy przegrywają z Czechami, koniec marzeń o mundialu – Polacy przegrali w Pradze 0:2 i w eliminacjach MŚ wyprzedzą prawdopodobnie tylko San Marino.
    Tylko dwa zdania komentarza. Bo nasza piłka jest tylko ciut lepsza od tej z San Marino. Tylko się tak zastanawiam – gdzie się podziewają Ci wszyscy goście, którzy są młodymi gwiazdami podwórek, obiektami zazdrości rówieśników i uwielbienia rówieśniczek? Dlaczego nikt do nich nie wyciąga ręki? Wszędzie Ci działacze, rady, zarządy – gdzie frajda z piłki?

Zostaw komentarz

Jeśli chcesz by obok Twojego komentarza pojawił się obrazek - stwórz konto w serwisie Gravatar.com