Lipiec 2009

Mam 25 lat i nie zawaham się tego użyć

Mam dziś 25 urodziny. Jeśli czytasz to we wtorek, 21 lipca, nie wahaj się powiedzieć mi wszystkiego najlepszego ;)

Nie uważam, żeby to wydarzenie było jakąś szczególną granicą (choć kto wie?). To chyba jednak dobry moment by co nieco podsumować, zastanowić się co dalej.

Czytaj dalej

O prezentacjach, Twitterze i całej reszcie

Z racji odpoczywania weekendowo-alkoholowego w dzisiejszym wpisie prezentuję Wam kilka znalezionych w Slideshare prezentacji dotyczących Twittera. Ten serwis jest bez wątpienia numerem jeden w kategorii „hot shit a.d. 2009″ i poniższe materiały mogą okazać się inspirujące.

A tak na marginesie dodam jedynie, że jakość tych prezentacji porównana z jakością prezentacji, jakimi byłem raczony na studiach przedstawia się podobnie jak jakość pogody nad naszym Bałtykiem porównana do pogody egipskiej chociażby… Smacznego!

Czytaj dalej

Znalazki środowe – Hibi No Neiro

Uwielbiam takie produkcje. Pokazują potencjał internetu, jako miejsca, w którym można robić naprawdę sympatyczne i i imponujące rzeczy. Sprawiają, że w całym tym syfie, którym jesteśmy nieustannie zalewani warto jednak szukać perełek. Zapraszam do obejrzenia filmu oraz przeczytania historii jego powstania. Smacznego!

Czytaj dalej

O utylitaryzmie, specjalizacji blogów i zapowiedziach zmianach

Zaczęło się gdzieś tak w Oświeceniu. Z pojawieniem się utylitaryzmu i przekonaniem, że wartościowe jest tylko to, co pożyteczne, a więc działania, jakich się podejmujemy muszą być przydatne.

Moim zdaniem to jeden z gorszych momentów naszej cywilizacji.

Jeśli wydaje się Wam, że te historie sprzed kilkuset lat nie mają dziś żadnego znaczenia – to niestety się mylicie. Kultura to ciągłość. Jej dorobek wywiera wpływ na wszystko co dzieje się później.

Od wielu pokoleń jesteśmy skażeni wirusem utylitaryzmu. Widać to doskonale w kontekście edukacji. Wykształcenie musi być użyteczne – tzn. gwarantować dobrą pracę, perspektywę świetnych pieniędzy, konkretne umiejętności. Zapodział się gdzieś prawdziwy sens uczenia się (który wcale nie wyklucza poznawania rzeczy o praktycznych zastosowaniach) – procesu samodoskonalenia, stawania się lepszą, bardziej rozumną i świadomą istotą. O problemie tym pisałem trochę więcej w odniesieniu do matematyki. Dodam tylko, że wybierane przez rzeszę młodych i głupich uczniów kierunki, które mają gwarantować lekkie, łatwe i przyjemne zdobycie papierka na zakończenie studiów, niewiele mają wspólnego z humanistycznymi chęciami samodoskonalenia.

Zwróćcie uwagę. Jeśli ktoś mówi Wam, że studiuje filozofię myślicie: phhh, filozof się znalazł, darmozjad. Ale jeśli ktoś mówi: studiuję konstrukcję silników lotniczych – myślicie: wow, ten to musi mieć łeb. Nie tak dawno jeszcze pierwszego nazwano by mędrcem, drugiego rzemieślnikiem*.

Edukacja to jednak nie jedyny problem myślenia utylitarystycznego. Ma ono dalekosiężne skutki w naszym codziennym życiu (wybór kariery, jej pierwszeństwo nad wartościowym przeżywaniem życia itd). Może wydać się to zaskakujące, ale ma również ogromny wpływ na to jak wygląda współczesny internet. Jednym z aspektów tego myślenia chciałbym się dziś zająć. Chodzi o specjalizację blogów.

Czytaj dalej