Odpoczywaj w pokoju…

08/07/2009 · 0 komentarzy

Zakończyła się ceremonia upamiętniająca Michaela Jacksona. Tym, którzy ją śledzili zapewne trudno jest pozostać obojętnym na to co działo się w Staples Center w Los Angeles. Chciałem tylko krótko podzielić się wrażeniami na gorąco.

Za chwilę pojawią się zapewne komentarze mówiące, że to medialny ekshibicjonizm, że komercja, że robienie show. Ale tak różne od naszego podejście do śmierci, inne reagowanie na nią, odmienne upamiętnianie zmarłego – może budzić niezrozumienie. Ceremonia była bowiem wypełniona kulturą Afroamerykanów, ich muzyką, łzami, wyznaniami i wiarą. Nawet jeśli dla nas wydaje się – nie wiem, powiedzmy… – przesadzona, to należy to uszanować, zwłaszcza, że emocje były ogromne i prawdziwe.

Była mowa o kolorze skóry. Była mowa o życiu w błysku bezlitosnych reflektorów. Była mowa o wyrzucie sumienia jakim jest dla współczesnych ludzi działalność charytatywna Michaela Jacksona.

Ale przede wszystkim – i to było najważniejsze – była Muzyka. Stevie Wonder, Usher, Jermaine Jackson, Shaheen Jafargholi, Lionel Richie i wielu, wielu innych. Słuchając ich wszystko było jasne – Michael Jackson był i pozostanie natchnieniem oraz błogosławieństwem dla wszystkich muzyków i artystów.

PS. Chciałem jeszcze dopisać, że występ Shaheen’a Jafargholi’ego był fantastyczny. Pomyślałem jednak, że wszystkie najlepsze przymiotniki należą dzisiaj do Michaela Jacksona.

Zostaw komentarz

Jeśli chcesz by obok Twojego komentarza pojawił się obrazek - stwórz konto w serwisie Gravatar.com