![]() |
Nienawidzę wyrażenia „bez sensu”. Równie mocno jak mówienia „Bóg tak chciał”, czy „to wyrok Opatrzności”.
Bez sensu.
Najbardziej mnie wkurza, gdy ktoś ogląda telewizję, patrzy na Kaczyńskich/Tusków/Lepperów/Napieralskich i mówi „ten kraj jest bezsensu”. Albo spogląda przez okno i mówi „Boże, pogoda jest bez sensu”.
Albo jak ktoś spóźnia się na samolot, który potem rozbija się, a jego pasażerowi zostają zmasakrowani – cóż za szczęście, cóż za Opatrzność. Bóg go uratował.
Oba te (chyba) biegunowe względem siebie wyrażenia pełnią w nas podobną funkcję. Ułatwiają postrzeganie świata, rozumienie jego zjawisk, nie mając nic wspólnego z religijnością, czy nihilizmem.
Bardzo byśmy chcieli by wszystkie rzeczy, które obserwujemy miały charakter kierunkowy, celowy, tzn. ich istnienie było sensowne w tym znaczeniu, że łatwo można by zrozumieć po co się dzieją. A podłożem tego jest nasze przekonanie, że my wiemy lepiej. Przykład?
Obserwując polityków (bez sensu) wkurwiamy się z kilku powodów:
- gadają głupoty, podszyte ideologią;
- myślą tylko o sobie, władzy, pieniądzach itd.;
- nie robią nic – ich jedynym zajęciem jest opluwanie siebie nawzajem.
Tymczasem jesteśmy niemymi obserwatorami, których ogląd sytuacji sprowadza się do kilkudziesięciocalowego ekranu telewizora lub komputera albo kilkunastu stron mniej lub bardziej parszywego dziennika. Jesteśmy nie tylko bierni ale i poddani. Nie robimy nic by wpłynąć na „bezsensowną” sytuację (nawet tak banalnej czynności jak udział w wyborach – to też jest bez sensu bo nie ma na kogo głosować, jeden głos nic nie zmieni, albo ja w ogóle wypisuje się z polityki) a przyjmujemy na tacy to co nam dają.
Politycy gadają głupoty, owszem. Ale czy wiemy dlaczego gadają? Myślą o władzy, jasne. Ale znam wielu z nich, którzy działając w rzeczywistości, w które władza jest osią funkcjonowania, robią naprawdę dobrą robotę, często nie są to Ci najczęściej udzielający się w mediach. Opluwają siebie nawzajem, racja. Ale nie wszyscy robią to jednakowo. To prawo opozycji, ale jeśli opozycja odrzuca każdy pomysł rządzących dla zasady – to idiotyzm. I nie dotyczy to tylko obecnego układu sił. Problem jest taki, że zachowanie największych krzykaczy rzutuje na opinii wszystkich.
Jeśli ktoś mówi, że polityka, ten kraj, ludzie – są bez sensu – pytajcie zawsze o to, co ten ktoś zrobił by nadać im sens.
Przykład polityczny może opisałem zbyt długo trochę, wybaczcie, po prostu takie podejście wkurwia mnie najbardziej. Z pogodą jest trochę inaczej. Tu nie mamy wpływu na to czy pada, czy nie. Jeśli całe wakacje będą deszczowe, pochmurne, zimne – trudno.
Wyznaję bardzo prostą zasadę: jeśli nie mam na coś żadnego wpływu – po prostu się tym nie przejmuję. Staram się odnaleźć w takiej sytuacji, życie jest pokręcone wystarczająco, by się jeszcze denerwować na coś czego zmienić nie mogę. C’est la vie, powtarzam sobie bardzo często.
Do „bez sensu” jeszcze wrócę. Teraz czas na drugą stronę – Opatrzność.
Doszukiwanie się celowości w we wszystkim co nas w życiu spotyka jest OK – mamy do tego prawo jako ludzie, zwłaszcza, że w naszej naturze leży religijność. Czym innym jest natomiast „zwalanie” wszystkiego na wolę boską. Umiera dziecko – piszą na grobie „Bóg tak chciał”. Ktoś przeżywa wypadek, w którym zginęła cała jego rodzina – Bóg cię uratował. Albo powiedzenie „nasze losy są już zapisane, każdy ma z góry wyznaczoną ścieżkę” – po pierwsze to głupie od podszewki, po drugie zupełnie niekatolickie, kalwinistyczne założenie (predestynacja w bardzo spłyconym wydaniu).
Wiara, podobnie jak doszukiwanie się bezsensowności, mogą z intelektualnej, filozoficznej drogi zejść na ścieżkę umysłowej i emocjonalnej łatwizny. Bo to właśnie konkluzja moich rozważań – mówienie, że coś jest „bez sensu” oraz „że Bóg tak chciał” to nic innego jak upraszczanie sobie zjawisk, tak by były dla nas strawniejsze, do przełknięcia. Bywa także usprawiedliwieniem dla bierności wygodnego fotela i paczki czipsów o smaku prażonej cebulki.
Jeśli ktoś chce angażować Boga do swoich ludzkich debilizmów, albo zrobić z niego wygodne usprawiedliwienie – niech uważa. Bo On może się naprawdę zaangażować.
Takie sobotnio-niedzielne przemyślenia. Może sam piszę „bez sensu”. Może moim zapisanym losem są te banały, kto wie?

{ 2 komentarze/y… czytaj je poniżej lub dodaj swój }
jest proste rozwiazanie – wylacz TV.. wiele problemow znika.. a pogode mozna sprawdzic w internecie..
Kiedys trafilem na bardzo trafna definicje informacji. Newsem jest to co dotyka bezposrednio Ciebie i Twoich najblizszych, reszta w kibel.. Czyli 95% z informacji, ktore sa podawane w TV NIC NAS NIE POWINNO OBCHODZIC.. bo tak szczerze, to co wynika dla mnie z tego, ze Olejniczaka dali z gola klata we wprost, ze spadl samolot, ze Lew R. uslyszal zarzuty ????? w kibel.. albo mini mini.. odskocznia.. to ma sens..
Racja, racja. Ale wiesz, myślę, że to nie tylko o telewizję chodzi. Tzn. wtórne jest to JAKIE to medium, ważniesze to CO się z nim robi.