![]() |
Jakiś czas temu pisałem na temat cybersquattingu. Dziś chciałbym krótko zwrócić uwagę na zjawisko, które można określić mianem twittersquattingu.
Nick, jako element sieciowej tożsamości, znany i opisywany jest od dawna. Jego waga jednak rośnie, głównie za sprawą faktu, że internet to już nie zabawa – to biznes. Coraz świadomiej budujemy swoją własną markę. Ten proces często zaczyna się od wyboru loginu, nazwy, która będzie kojarzona właśnie z nami.
Jeśli nazywasz się Jan Kowalski a kumple wołali na Ciebie całe życie Kowal – możesz mieć problem jeśli chcesz mieć taki sam nick we wszystkich serwisach. Czasem trzeba ruszyć głową i wybrać coś w stylu Kowal 2838462.
Twitter ma tu ogromne znaczenie. To właśnie nazwy pod jakimi widniejemy w tym serwisie (i jego klonach) mogą determinować to, jak będziemy postrzegani. Loginy z Twittera stają się coraz bardziej pożądane, wielu gotowych jest za nie zapłacić spore pieniądze.
Twittersquatting to działanie polegające na zakładaniu konta, które wykorzystuje nazwę marki, firmy, nazwisko celebryty itd. Ma najczęściej na celu przyniesienie konkretnego dochodu – jeśli „prawowity” właściciel zechce się o niego upomnieć. Brzmi jak wybryk pryszczatego nastolatka?
Każdy chce być jak Ashton Kutcher, który jako pierwszy zdobył milion śledzących osób. Ale prawdziwy twittersquattersowy skarb kryje się za konkurencyjnym wobec Kutchera koncie – CNNbrk. Należało ono do Jamesa Coxa, który dostarczał setkom tysięcy amerykanów informacji nadawanych przez amerykańską stację. Jego popularność skłoniła szefów telewizji do odkupienia konta. Suma nie została ujawniona, ale milion osób piechotą nie chodzi…
Nową modę chcą zmonetyzować twórcy Tweexchange, serwisu, który umożliwia wyszukiwanie i kupowanie nazw użytkowników Twittera. Z właścicielem można się skontaktować (za pomocą twittera lub e-maila) by kupić, wymienić lub negocjować. Serwis wyświetla także propozycje kupna/sprzedaży. Konto takie jak breakin_news można dostać za 500 dolarów, appletv za 2 tys. dolarów, a betmoney za 5 tys. zielonych.
Więc może warto się zakręcić i zarobić trochę pieniądza?
