W ostatnich dniach sporo mówiło się o możliwym przejęciu Twittera przez Google. O ogromnym potencjale kombinacji tradycyjnej wyszukiwarki z wyszukiwaniem w czasie rzeczywistym (search.twitter.com). No i o ewentualnej sumie jaką Korporacja musiałaby zapłacić za serwis mikroblogowy – a przypomnijmy, że jakiś czas odrzucił on ofertę złożoną przez Facebooka: 500 milionów dolarów…
I gdzieś w tym całym zamieszaniu Slate, jeden z ciekawszych magazynów internetowym, apeluje: Google, zapomnij o Twitterze! Zainteresuj się… Flutterem!
Czym jest Flutter? Jest odpowiedzią na problemy wszystkich tych, dla których 140 znaków do wykorzystania w Twitterze to zdecydowanie… za dużo. Koniec mikroblogingu; nadchodzi nanobloging! Wyraź się w 26 znakach!
Myślę, że wielu ludzi nie ma czasu dla Twittera. Zbyt wiele czasu zajmuje im skomponowanie wiadomości w 140 znakach. A potem są bombardowani setkami „twitów”, a to już tysiące znaków. Ograniczyliśmy więc posty naszych użytkowników, które lubimy nazywać „flaps” – powiedział Zak Ryman, CEO Fluttera.
Jedną z „hitowych” funkcjonalności nowego serwisu jest skracanie wiadomości z innych źródeł. W filmie pokazany jest rewelacyjny przykład skompresowania informacji z Twittera… Ale trzeba zobaczyć na własne oczęta. Bo nowości jest więcej: aplikacja dla iPhone’a z automatycznym publikowaniem tego, co akurat robimy, czy okulary z podglądem na żywo.
Sam nie wiem, kurczę, skoro taki Twitter odniósł taki sukces to kto wie, co by było gdyby? Jakie jest wasze zdanie? Gdzie jest granica tego całego szaleństwa?
{ 2 komentarze/y… czytaj je poniżej lub dodaj swój }
Moim zdaniem ludzie powinni mieć 1000 znaków, aby nie czuli się ograniczani. Przecież nie muszą zajmować wszystkich 140 znaków, nie?
O matko armagedon ; „wielu ludzi nie ma czasu dla Twittera. Zbyt wiele czasu zajmuje im skomponowanie wiadomości w 140 znakach”.