Wielokrotnie już pisałem, że największą siłą iPhone są dostępne dla niego aplikacje. Ich wielość i różnorodność sprawia, że już kilka dni po zakupie aparatu trudno mówić o dwóch takich samych telefonach. Sytuacja będzie jeszcze przyjemniejsza po wprowadzeniu zapowiadanej aktualizacji 3.0, która w dużej mierze rozwiąże kwestie braków produktu Apple (MMS-y, kopiuj-wklej itd).
Aplikacje, przede wszystkim gry, które pokazują wspaniałe możliwości iPhone jako konsoli, dają dużo radości nie tylko ich użytkownikom. Mogą być również powodem do dumy i niezłego zarobku dla ich twórców.
Ethan Nicholas, twórca iShoot, gry wzorowanej na niezmiernie popularniej niegdyś grze Czołgi (Tanks? Kto pamięta oryginalną nazwę?), prawdziwego hitu App Store – w ciągu pięciu miesięcy od chwili udostępnienia swojego produktu, zarobił 800 tys. dolarów.
Nicholas obrał świetną moim zdaniem taktykę, która oddziaływała także na mnie. Najpierw odwołał się do sentymentu związanego ze swoją grą (pamiętam jak pokazałem ją kiedyś mojemu kuzynowi; zrobił ogromne oczy, w których pojawił się charakterystyczny błysk i powiedział tylko: ooooo…) dając darmową (lite) wersję prostej w zasadzie gry, a następnie przekonał użytkowników, że warto wydać drobną sumę na pełną wersję (warto!).
Oczywiście przypadek iShoot nie jest przejawem reguły. W App Store jest wiele świetnych aplikacji, które nie przynoszą ich twórcom takich profitów. Pokazuje jednak, że można. I tak naprawdę to nie skomplikowany technologicznie produkt się liczy, ale pomysł.
Spodobał Ci się ten tekst? Bardzo się cieszę! Może powiesz o nim swoim znajomym lub dodasz do swojego ulubionego serwisu? A może chcesz bym napisał coś dla Ciebie? Daj znać :)
