Kim jest Susan Boyle? Jest osobą, której poświęcono wpis w Wikipedii. Jest bohaterką filmu umieszczonego na YouTube, który został obejrzany 37 mln razy. Jest tematem numer jeden Twittera. Jest na ustach i klawiaturach wszystkich.
11 kwietnia, 10 dni temu, wystąpiła w Britain’s Got Talent, brytyjskiej mutacji show, które w Polsce znane jest jako Mam talent! Zaśpiewała tam piosenkę „I dreamed a dream” pochodzącą z musicalu Les Misérables. Widownia oszalała, jurorzy zaniemówili, świat zwariował.
Oglądając film z YouTube po raz pierwszy trudno było mi się nie wzruszyć. Ale to tylko emocje, gra wywołana medialnym show, jednym wielkim kłamstwem telewizji.
Boyle jest idealna. Idealna dla nas. Nasza kultura kocha kopciuszków, kocha cudowne przemiany od zera do bohatera. Ale dalej: uwielbiamy nieporadnych, przegranych poczciwców w stylu Forresta Gumpa. Lubimy maskotki, które zabawią nas jak Lew Myszkin, które tak uroczo nie pasują do naszego idealnego świata.
Może więc od czasu do czasu potrzebujemy Susan Boyle by spuściła z nas powietrze, pozwoliła zapomnieć o swoich problemach? Ale dziś to nie jest doświadczenie indywidualne – to sprawa globalna, o nadrzędnym znaczeniu trafiające w uniwersalne wzorce kulturowe: nie osądza się książki po okładce…
Susan Boyle jest pochodnią podawaną z rąk do rąk przez miliony konsumentów. Kupują oni historię przegranej choć uroczej kobiety, która oczarowuję widzów i staje przed wielką szansą. Ale kim jest Susan Boyle? Czy ona w ogóle istnieje? Niekoniecznie. Stała się już mediadroidem, syntetycznym organizmem żyjącym w przestrzeni medialnej.
Historia Susan Boyle nie jest opowieścią o kobiecie, jest opowieścią o nas, o naszej kulturze, o naszych/nie-naszych mediach.
[Aktualizacja] Jak zauważył(a) pressluk wklejony film z YouTube się nie odtwarza – więc zdejmuję i wklejam link. Ciekawe czemu drodzy Państwo nie można już wklejać filmików na własne strony? Za dużo odwiedzin tracił serwis?
Spodobał Ci się ten tekst? Bardzo się cieszę! Może powiesz o nim swoim znajomym lub dodasz do swojego ulubionego serwisu? A może chcesz bym napisał coś dla Ciebie? Daj znać :)

{ 6 comments… read them below or add one }
proszę poprawić film – nie odtwarza się.
Dzięki, wpis zaktualizowany
to jak ją oceniłeś więcej mówi o Tobie; ja tak odbieram ludzi piszących blogi… „syntetyczny organizm żyjący w przestrzeni medialnej”…
@niebywalczyniblogów
Zgadzam się z Tobą w połowie. Tu naprawdę nie chodzi o Susan Boyle. Dla mnie jest ona tylko iskierką która wznieciła pożar. Ale kto oglądając pogorzelisko odnajdzie iskrę? Owszem mówi się o niej, wciąż i wciąż – analizując przyczyny, w tym przypadku kręcąc kolejne reportaże, czy odnajdując jej stare nagrania. Nie piszę o tej kobiecie, trudno mi ją oceniać – nie wiem o niej nic poza to co jest mi podane – a to co podane jest przefiltrowane, wicked – jest takie fajne angielskie słowo.
Ale racja: Osoby piszące blogi, użytkownicy N-K, Facebooka i Twittera, tzw. dziennikarze obywatelscy itd. – wszyscy jesteśm w jakimś stopniu mediadroidami, sztucznymi tworami. Trochę jak w serii Głębia, Sergieja Łukjanienki lub innych cyberpunkowych opowieściach.
wiesz, tak naprawdę zirytowało mnie, że nazwałeś ją „przegraną… kobietą”. To tak jakbyś sam sugerował, że jej szczęście zależy własnie od szumu medialnego, który powinien ją otaczać już od zarania jej życia (oczywiście, wypadałoby żeby temu szumowi towarzyszyła kasa) i wtedy my ludkowie, odbiorcy mediów, uznamy ją za spełnioną… Ja jej życzę zachowania instynktu samozachowawczego w tej historii, która ją spotkała.
Tobie też życzę poczucia spełnienia w tym w czym jesteś.
PS. Pierwszy raz wpisuję komentarz na blogu
… Powodzenia.
Ula
@Ula czuję się zaszczycony, że to u mnie pojawia się Twój pierwszy komentarz
Zwróć uwagę, napisałem „Kupują oni historię przegranej choć uroczej kobiety, która oczarowuję widzów i staje przed wielką szansą” – o to właśnie chodzi, o historię, nie o kobietę. Pomyśl, co się stanie jak Susan Boyle wygra program, nagra płytę, zostanie gwiazdą? A co jak nie wygra, zostanie w swoim małym mieście i będzie dalej śpiewać w kościele? Jak odbierzemy jej historię? Czy nie rozczaruje nas w drugim przypadku?
{ 1 trackback }