Japońscy klikacze i użytkownicy Google-Yahoo

10/03/2009 · 0 komentarzy

Japonia to naprawdę ciekawy kraj. Od dziecka chciałem ją zobaczyć, poznać bliżej. Nawet uczyłem się języka ze słownika japońsko-angielskiego… A wszystko jak zawsze zaczyna się od książek – w tym przypadku od zupełnie niejapońskiego „ShogunaJamesa Clavella.

Niedawno pisałem na aznews.pl o tym, że gdy miliony japońskich internautów chce coś „wygooglać” – ich pierwszym krokiem nie jest udanie się na minimalistyczną stronę wyszukiwarki, ale na stronę ich największego rywala: Yahoo Japan. Następnie – na stronie Yahoo – wpisują „Google”, pomijając w ten sposób pasek adresu w ich przeglądarkach. Dopiero trafiając na stronę wyszukiwarki, wpisują szukaną frazę.

W 2008 roku tak wielu internautów użyło Yahoo by trafić do Google, że nazwa docelowej wyszukiwarki stała się czwartym najbardziej popularnym wyrażeniem w Yahoo (podobnie było w 2007 roku).

Dzisiaj eMarketer opublikował ciekawy artykuł poświęcony „kulturze japońskiego kliku”.

70 proc. badanych skośnookich internautów przyznało, że kilka w kontekstowe reklamy w wyszukiwarkach. Co więcej, zakupy online są drugą po sprawdzaniu poczty ulubioną czynnością Japończyków w sieci.

094768

Ale już odpowiedzi na pytanie, czy te reklamy są przydatne nie są takie szczęśliwe dla reklamodawców. Tylko 1 proc. ankietowanych uznał je za bardzo użyteczne (chociaż z drugiej strony tylko 4,5 proc. nie chciałoby mieć do czynienia z tego typu przekazem).

102041

Zapytani, czy kliknęli reklamę by kupić jakiś produkt lub usługę odpowiedzieli zdecydowanie, że nie (80 proc.).

Japonia to dziwny kraj. Może macie jakieś ciekawe doświadczenia do podzielenia?

Zostaw komentarz

Jeśli chcesz by obok Twojego komentarza pojawił się obrazek - stwórz konto w serwisie Gravatar.com