Kiedy jeszcze zdarzało mi się przebijać przez poranne warszawskie korki z radia mojej Małej Czarnej dobiegały dźwięki dwóch stacji radiowych, pozornie dalekich od siebie: Eski Rock i Tok FM (kiedyś było jeszcze Antyradio, ale obecnie stacja nie ma mi nic do zaproponowania, za wyjątkiem może Antymotolisty oraz Ostrego Dyżuru i przypomina mi trochę MTV, która z radia rzeczywiście anty-, czy kontr- stała się niestety main-).
Tok FM to nieocenione źródło informacji i komentarzy. Nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy. Podoba mi się spokojniejszy niż w telewizji ton debat (i jakiś taki kulturalniejszy, nieco bardziej na luzie).

Eska Rock stała się „moim” radiem po zatrudnieniu duetu Wojewódzki & Figurski (przeszli z Antyradia i tu może być jeden z powodów słabej kondycji tej stacji?). Wciąż wkurzają mnie typowo „eskowe” wstawki innych prowadzących. Liczy się przede wszystkim muzyka, a tej – na dobrym jak na radio poziomie – nie brakuje.
Poranki należą jednak do Michała Figurskiego i Kuby Wojewódzkiego. A raczej należały. Bo po dzisiejszym „Porannym WF” zostali przez władze stacji zawieszeni.
Co się stało? W dzisiejszej audycji relacjonowali wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego w jednej ze szkół w Piotrkowie Trybunalskim. Przed pojawieniem się głowy państwa, na miejsce dla niego przygotowane spadł element dekoracji. Ponieważ prezydent spóźnił się kilka minut incydent nie miał poważniejszych skutków. Tym niemniej showmani skomentowali całą sytuację w swoim stylu. Poniżej wklejka z YouTube – kilka ładnych minut dzisiejszego programu („część właściwa” rozpoczyna się koło piątej minuty).
Cały problem wiąże się z tym, że Michał Figurski, udając brytyjskiego dziennikarza, przetłumaczył nazwisko Lecha Kaczyńskiego używając słów ”small, retarded, stupid man called president of Poland, Lech Kaczyński”. Słowo retarted przelało czarę goryczy…
Poniżej wklejki z gazeta.pl prezentujące tłumaczenie „sprawcy”.
Sprawę skomentował także Andrzej Duda, minister w Kancelarii Prezydenta. Powiedział serwisowi TVP.info:
Trudno taką wypowiedź ocenić inaczej, niż jako podłe pogwałcenie wszelkich zasad, jakimi powinni się kierować wszyscy uczciwi ludzie, także dziennikarze.
Poszanowanie głowy państwa i ochrona jego dobrego imienia jest dla mnie bardzo ważną wartością w kulturze politycznej i medialnej danego kraju. I choć Lech Kaczyński nie jest moim typem, to sprawuje urząd, któremu należy się odpowiedni szacunek.
Z drugiej jednak strony – Ci którzy oburzają się na dwójkę showmanów po prostu nigdy nie słuchali ich audycji. Można ich nie lubić, humor w nich prezentowany może się nie podobać. Ale to wciąż balansujący na granicy dobrego smaku kabaret. Uczący dystansu. Umiejętności żartowania z siebie samych. I spuszczający nieco powietrza z medialno-politycznej rzeczywistości w jakiej żyjemy.
Dziwi mnie szczerze zachowanie władz stacji. Zabiegali o tą dwójkę. Wiedzieli kim są i co sobą reprezentują. I coś mi podpowiada, że nie żałują tej decyzji. Więc dlaczego jedno zdanie, a właściwie słowo, sprawiło, że sytuacja się zmieniła?
Moim zdaniem dwójka szybko powróci na antenę. I dobrze. A święte oburzenie minie. I znowu będziemy pękać ze śmiechu przy telefonach Martenki i Misiury.