Ostatnio tak jakoś wojskowo mi się pisze… No, ale ciekawie jest obserwować jak skostniała struktura radzi sobie z medium rozsadzającym od środka wszelkie tego typu instytucje. A że nie zawsze radzi sobie skutecznie pisałem między innymi w tym miejscu.
![]() |
Dowództwo brytyjskiej armii zakazało – jak donosi The Sun – żołnierzom korzystania z serwisów społecznościowych takich jak Facebook, czy MySpace, pisania blogów, partycypowania w forach, czy nawet grania w gry online. A wszystko z zapewnieniem, że liczy się dobro i bezpieczeństwo personelu armii oraz uchronienie wojaków przed (nawet niezamierzonym) wyjawieniem tajnych informacji.
Rozkaz ma wynikać z niepokoju wynikającego z faktu, że wielu – zwłaszcza przebywających na dalekich misjach – wojskowych używało serwisów społecznościowych do kontaktowania się z rodzinami via na przykład Facebook. A stąd już krok do przecieków, skandali i kompromitacji…
Gazeta przytacza wypowiedzi żołnierzy, którzy z żalem zauważają:
Nie mogę pogadać z żoną i dzieciakami ani nawet pograć w Call of Duty 5 (najważniejsze są priorytety – przyp. DZ). Czy oni naprawdę myślą, że zdradzimy jakieś sekrety?
Inny mówi:
Jesteśmy gotowi umrzeć za nasz kraj a oni traktują nas jak dzieci. Mam zamiar to zignorować. I wielu moich kumpli zrobi to samo.
Poproszone o komentarz Ministerstwo Obrony wycofało się delikatnie przekonując, że rozkaz nie ma kategorycznego charakteru:
Oczywiście żołnierze wciąż będą mogli korzystać z Facebooka, czy tworzyć blogi. Musimy jednak zadbać by żadne poufne informacje nie dostały się do publicznej wiadomości.
I to jest kolejny, może drobny, przykład na to jak wielkim problemem dla instytucji-molochów zorganizowanych na sztywnych zasadach biurokracji i posłuszeństwa jest poradzenie sobie z anarchizującym internetem.
Spodobał Ci się ten tekst? Bardzo się cieszę! Może powiesz o nim swoim znajomym lub dodasz do swojego ulubionego serwisu? A może chcesz bym napisał coś dla Ciebie? Daj znać :)

