Pewien Nowozelandczyk kupił sobie używanego iPoda. Zamiast odtwarzania najnowszych hitów Dody, czy Britney sprzęt – jak się okazało – zawierał… 60 stron tajnych danych amerykańskiego personelu wojskowego oraz zapisy odpraw misji, czy opis rozmieszczenia sprzętu. Ładnie?
![]() |
Zgadnijcie ile warte są takie dane? 15 (słownie: piętnaście) zielonych.
Chris Ogle, tak nazywa się „szczęśliwy” nabywca, nie krył swojego zdziwienia. Mógł bowiem dowiedzieć trochę więcej o służących w Iraku, czy Afganistanie żołnierzach. Większość danych pochodziła z 2005 roku, ale część zawierała opisy misji, które trwają w najlepsze.
Opisywany przez Davida Chartiera na Ars Technica incydent nie jest jednak najgorszą wpadką wojskowych. Rok temu brytyjskiemu oficerowi zajmującemu się werbunkiem skradziono z samochodu laptop, na którym zamieszczone były dane 600 tys. osób. Niezaszyfrowane dane, oczywiście.
W 2007 roku amerykańskie dowództwo zainteresowało się „milblogerami”, którzy swoimi komentarzami zdradzali zbyt wiele informacji na temat pozycji wojska i aktualnie prowadzonych akcji.
No i nie zapominajmy o Garym McKinnonie. Włamał się on do różnych systemów należących do Armii, Marynarki Wojennej, Lotnictwa, NASA, Pentagonu i Departamentu Obrony USA. W poszukiwaniu dowodów na istnienie kosmitów.
Wracając do pana Ogle. Nikt nie wie jakim cudem i dlaczego tak istotne dane znalazły się na dysku iPoda. Jak podaje Australian Broadcasting Corporation (ABC) część numerów telefonów zapisanych na sprzęcie wciąż jest aktualnych – zidentyfikowane osoby odbierały słuchawkę…
The more I look at it, the more I see and the less I think I should be [seeing] - powiedział Ogle w wywiadzie dla ABC.
I jeszcze na koniec anegdotka. Przed pierwszą polską zmianą iracką nasze orły miały przejść okres adaptacyjny w jednym z tych dobrych krajów. Mój daleki kuzyn (kuzyn kuzyna właściwie) pracujący jako dziennikarz w jednym z mediów zajmujących się sprawami wojska robił wywiad z „przeciętnymi żołnierzami”.
Pyta więc: w jakim kraju będziecie się przygotowywać? Oni na to, że nie mogą powiedzieć bo tajemnica wojskowa itd. On więc: No jasne, OK, to może z innej beczki. Prowiant macie swój, czy miejscowe jedzenie? Oni: Bierzemy zapasy. On: I sami sobie będziecie gotować?… Oni: Nie, Jordańczycy będą…
I to tyle. Dobrej nocy.

{ 1 trackback }