O tej prezentacji miałem napisać już jakiś czas temu. I kilka razy się przymierzałem. A, nie żeby coś wielkiego, skądże znowu. Tylko zawsze ilekroć zaczynałem składać słowa – wydawały się w końcu śmieszne i trywialne.
O internecie napisano już wiele mniej lub bardziej poważnych tekstów. Mam tu na myśli oczywiście nie jego aspekt techniczny (a przynajmniej nie przede wszystkim, ma on bowiem ogromne znaczenie), ale społeczny, filozoficzny. To w jaki sposób nas zmienił i zmienia. I co czeka nas za chwilę, za kilka lat, które w świecie podważającym sens czasowości i przestrzenności, wydają się odległe niczym ery (ile lat ma polski internet? a wyobrażacie sobie swoje życie bez Naszej-Klasy?…
)
Internet jest tym co ludzkie. Jest naszą zdolnością poruszania się, mówienia, myślenia, nienawidzenia i zezwierzęcenia. Przez to, że dostęp do niego nie jest ograniczany (poza dyktatorskimi wyjątkami oczywiście) – stanowi tak bogate źródło informacji o nas samych. Źródło z drobnymi zakątkami i ogromnymi przestrzeniami. Inaczej: wiecznie niezgłębiony.
Uwielbiam opowiadać o internecie. Pokazywać ludziom jego „ludzkie” oblicze. Jego potencjał – możliwość rozwoju, którą wzmacnia, doskonałą rozrywkę, którą może zapewnić. Nie zapominam o jego ciemnych zakamarkach – w końcu jesteśmy tylko ludźmi, prawda?
Nie zapominam także, że historia internetu i człowieka ma (na dobrą sprawę) dopiero kilkanaście lat. A ile się w tym czasie zmieniło? Wszystko! A najważniejszy jest fakt, że nie wyobrażamy sobie świata bez niego…
Nie spodziewam się oczywiście książki pod tytułem „FAQ Internet a życie człowieka”. Dlatego chodzę i szukam, czytam i patrzę… Staram się zrozumieć to co wokół mnie. Więc także: samego siebie. Szukam mistrzów, których tak brakuje, wizjonerów i pionierów. Szukam mądrości w świecie człowieka. Naiwnie ale wytrwale.