Kamień na kamieniu – rzecz o odchodzeniu

27/12/2008 · 3 komentarze/y

 W poprzednim wpisie opowiedziałem Wam trochę o mojej miłości do książek. Czas ogół przekuć w konkret.

Kamień na kamieniu, Znak 2008

Dawno już żadna powieść nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia. Nie pozwalała spać w nocy, nie wierciła tak mózgu i serca. Chcę z nią rozmawiać, zgadzać się i polemizować. Ale przede wszystkim – taki smutek…

Kamień na kamieniu Wiesława Myśliwskiego. Książkę poleciła mi Michalina, pisząca o wybitnym pisarzu pracę magisterską. Bardzo chciałbym Ci podziękować, bo to jedna z najpiękniejszych przygód w moim literackim życiu.

Przygody, której bohaterem jest Szymon Pietruszka, ocalały, rozbity, samotny. A przynajmniej w jakimś sensie – bo o wiele bardziej bohaterem tej opowieści jest polska wieś. We wspomnieniach Szymka odbijają się chłopskie dzieje, tradycje, wierzenia. Bezpowrotnie odchodzące w niebyt. Myśliwski unika jednak brutalnego rozliczenia lub cukierkowatego idealizowania.

Powieść krąży wokół słów kluczy, które (nie tylko) w polskiej literaturze mają znaczenie fundamentalne: dom, matka, ojciec, chleb, ziemia… I każde z nich oznacza inną historię. Elementem wspólnym jest zaś to, że świat tych wartości (lub antywartości) odchodzi w przeszłość. Ludzie w nim są różni, ani dobrzy, ani źli. Czasami może bulwersujący, jeśli mierzymy ich swoją, dzisiejszą miarą (jak zareagować na zachowanie ojca, kiedy Szymon wraca z partyzantki?). Ale to przede wszystkim umierający (umarły?) horyzont międzyludzkich więzi, sąsiedzkich powiązań i emocji. Czasem brutalny, czasem chciwy, czasem zły po prostu. Ale znajomy, bliski, swojski.

Osią akcji jest próba wybudowania grobowca. Główny bohater chce w nim pochować matkę, ojca, przeznacza miejsce dla siebie i braci. Ale ten grobowiec będzie pusty, jak świat Szymka. Rodzice nie będą z niego dumni, bo już nie mogą. Bracia mają już swoje własne historie w dalekich miastach… 

W Polityce ukazał się niedawno wywiad z Wiesławem Myśliwskim. Możemy tam przeczytać:

Klęskę ponoszą z pewnością ci, którzy znikają za widnokręgiem. Porzucają swoje miejsce.

Miejsce, a nie ziemię, bo mit ziemi jako przestrzeni mitycznej uległ degradacji znacznie wcześniej. Młodzi buntowali się przeciwko niemu. Zostało miejsce, którego rola w życiu człowieka jest charakterystyczna nie tylko dla kultury chłopskiej. Tak się zastanawiam, czy człowiek współczesny odnajdzie kiedyś swoje miejsce, od którego teraz ucieka. Świat jest dzisiaj zaludniony nomadami. Wszyscy są w ruchu, chcą gdzieś jechać, bolą ich własne domy. Ta ucieczka, w moim przekonaniu, jest podszyta lękiem metafizycznym, lękiem przed bliżej nieokreśloną, ale być może przeczuwaną katastrofą, a przede wszystkim lękiem przed śmiercią, która jak nigdy przedtem stała się dotkliwością naszej świadomości. Kultura chłopska znajdowała sposoby na śmierć, obłaskawiała człowieka ze śmiercią jako czymś naturalnym.

I może to jest właśnie klucz do tej powieści? Nomadyzm współczesnego człowieka, wykorzenienie, jego negacja własnej tożsamości? To już zostawiam Wam drodzy czytelnicy. Piszcie komentując, czy zgadzacie się z Myśliwskim, czy podoba się Wam jego powieść? Na zakończenie krótki fragment źródłowy… A książkę naprawdę szczerze polecam!

Bo gdy się bracia raz na tyle czasu z sobą spotkają, powinni mieć o czym pogadać. O, niejeden dzień, niejedną noc można by przegadać. Gdyby nawet się nie chciało, to od czego są słowa? Słowa same poprowadzą. Słowa wszystko na wierzch wywleką. Słowa i z najgłębszej głębi wydrą, co gdzieś boli i skowycze. Słowa krwi upuszczą i od razu lżej się robi. I nie tylko obcych, ale i rodzonych braci słowa potrafią odnaleźć dla siebie, że się znów braćmi poczują. Choćby się roznieśli w różne i dalekie strony, słowa ich zawrócą z powrotem do tego jednego ich życia, z którego, jak ze źródła, się poczęli. Bo słowa to wielka łaska. Cóż ma tak naprawdę człowiek prócz słów dane? I tak nas wszystkich czeka kiedyś wieczne milczenie, to się jeszcze namilczymy. Może przyjdzie nam ściany z bólu drapać za najmarniejszym słowem. I każdego słowa nie wypowiedzianego na tym świecie do siebie będziemy jak grzechów żałować. Tylko że będzie za późno. A ileż takich słów nie wypowiedzianych zostaje w każdym człowieku i umiera razem z nim, i gnije z nim, i ani mu potem w cierpieniu nie służy, ani w pamięci. To po co jeszcze sami sobie zadajemy milczenie?

{ 2 komentarze/y… czytaj je poniżej lub dodaj swój }

M. Grudzień 30, 2008 o 10:59

Tak w ramach bycia prezyzyjnym – to Michalina pisała pracę o przemianach sacrum w kulturze chłopskiej na przykładzie twórczosci Wiesława Myśliwiego a nie o samym Myśliwskim ;) . Książka dla mnie ważna, bez dwóch zdań. Cytować możnaby bez kńca… Pozdrawiam ;) .

Odpowiedz

Dawid Zaraziński Grudzień 30, 2008 o 11:24

Oj padłem ofiarą skrótu myśliwskiego/myślowego. Szanowną Panią Magister przepraszam uniżenie :)

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Jeśli chcesz by obok Twojego komentarza pojawił się obrazek - stwórz konto w serwisie Gravatar.com

{ 1 trackback }